sobota, 22 sierpnia 2015

Pogromca Lwów, Camilla Lackberg recenzja #38

Czy Camilla Lackberg zasługuje na miano królowej kryminału szwedzkiego? Nie potrafię odpowiedzieć, gdyż moja znajomość tego "gatunku" ogranicza się jedynie do Stiega Larssona i Lackberg właśnie. Nie mniej "Pogromca lwów" jest jedną z ciekawszych powieści w dorobku pisarki, choć fakt, że pisarka tak długo kazała czekać czytelnikom na kolejną część sagi o Erice Falk  również nie pozostaje bez wpływu na pozytywny, także mój, odbiór i wielką popularność powieści.

W zasypanej śniegiem Fjallbece w wypadku drogowym ginie młoda nastolatka, okrutnie torturowana przed śmiercią. Jak okazuje się w trakcie śledztwa nie była ona jedyną ofiarą mordercy.
W tym samym czasie Erika Falck bada sprawę sprzed lat, która ma być tematem jej nowej powieści: rodzinna tragedia, która skończyła się śmiercią ojca rodziny. Odwiedza w więzieniu jego żonę, skazaną za morderstwo, ale mimo usilnych prób nie może się od niej dowiedzieć, co się wtedy tak naprawdę wydarzyło. Erika czuje, że coś się nie zgadza, że kobieta coś ukrywa i ma to związek z prowadzonym śledztwem w sprawie śmierci nastolatki.

Można zarzucić pisarce, że wszystkie swoje powieści pisze według tego samego schematu: wątek kryminalny sięga swoimi korzeniami do przeszłości, bardzo rozbudowany jest wątek społeczno- obyczajowy, śledzimy życiowe perypetie głównych bohaterów, i oczywiście wszechobecne bułki cynamonowe, które są są lekarstwem na wszelkie zło szerzące się w w nadmorskiej Fjallbece oraz hektolitry kawy wypijane przez śledczych w trakcie prowadzonego dochodzenia.
Wtórność powieści to jej największa wada, ale w książkach Lackberg coś jest (czyżby te drożdżówki cynamonowe?), są jak magnes, przyciągają i chce się je czytać.

"Pogromca lwów" to nie jest specjalnie wybitna lektura, znam dużo lepiej skonstruowane powieści kryminalne, jednak czytałam ją z nieukrywaną przyjemnością. Fabuła wciąga od pierwszych stron, główna w tym zasługa stylu pisarki, który sprawia, że ciężko oderwać się od lektury.

Czy polecam? Fani autorki będą zachwyceni, miłośnicy dobrze skonstruowanych kryminałów trochę mniej. Ja nie żałuję czasu poświęconego powieści, bawiłam się dobrze. Przyjemnie było ponownie odwiedzić  mieszkańców Fjallbacki, ale było zbyt przewidywalnie i tego cynamonu jakby za dużo.



 Pogromca lwów, Camilla Lackberg, Wydawnictwo Czarna Owca, 2015, ss.432

moja subiektywna ocena: +4/6



10 komentarzy:

  1. Muszę znowu poczytać książki autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o książkach tej autorki, ale nie przeczytałam jeszcze ani jednej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś przyjdzie kolej na Lackberg :)

      Usuń
  3. Widzę, że książki tej autorki świetnie się sprzedają, ale jeszcze nie miałam okazji nic czytać. Jak już zmniejszy mi się lista "muszę przeczytać", to po coś jej autorstwa sięgnę. Zastanawiam się tylko kiedy to będzie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie lista "do przeczytania' wciąż rośnie, do sześćdziesiątki może ją ogarnę :)

      Usuń
  4. Można powiedzieć, że trochę wstyd - ja - miłośniczka kryminałów i Skandynawii - nie czytała jeszcze nic tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei poza Lackberg i Larrsonem nie czytałam nic, a też kryminały lubię. Nadrobimy :)

      Usuń
  5. Dużo dobrego słyszałam o tej autorce i niewątpliwie sięgnę po którąś z jej książek, za jakiś czas, bo teraz góra innych książek na mnie czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja góra też się powiększa, dziękuję za odwiedziny

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...