Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 czerwca 2016

Pan Lodowego Ogrodu tom IV, Jarosław Grzędowicz- recenzja #165

Wszystko co dobre ma swój koniec, "Pan Lodowego Ogrodu" również. Nie spotkam już więcej Vuko, Filara, Cyfrala i przepełnionego magią Midgaardu. Łezka się w oku kręci, ale finał był...och co to był za finał.

O fabule cicho sza.....zakończenia się nie zdradza.

czwartek, 12 maja 2016

Pan Lodowego Ogrodu tom III, Jarosław Grzędowicz - recenzja #149

"Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia."  W roli czarodzieja Jarosław Grzędowicz, w dodatku wybitnego i uzdolnionego, bo trzeci tom "Pana Lodowego Ogrodu" mnie powalił. Autorowi udało się w tej odsłonie wydobyć ze swojego świata to co w nim  najlepsze. 

Ponownie znajdujemy się na Midgaardzie,  fabuła toczy się dwutorowo. Vuko kontynuuje swoją wędrówkę, zmierzając wraz z towarzyszami lodowym drakkanem ku Lodowemu Ogrodowi. Z kolei Filar, syn Oszczepnika trafia do niewoli, wciąż szukając ratunku dla swojego świata, który skazany jest na zagładę. 

środa, 13 kwietnia 2016

Pan Lodowego Ogrodu tom II, Jarosław Grzędowicz- recenzja #136

Minął prawie rok od mojej wizyty na planecie Midgaard, gdzie jak pisze Jarosław Grzędowicz ludzie postrzegani są jako istoty o rybich oczach. Bardzo długo ociągałam się by sięgnąć po II tom "Pana Lodowego Ogrodu", by ponownie zawitać na objętej przez wojnę bogów planecie i by spotkać się z Vuko Drakkainenem oraz Filarem i warto było znów się wyruszyć w tę podróż.

Tym razem  nie będę zdradzać szczegółów fabuły, nie chcąc psuć przyjemności lektury tym którzy jeszcze nie rozpoczęli przygody z cyklem Jarosława Grzędowicza. Tak w telegraficznym skrócie poznajemy dalsze losy wysłanego na planetę Midgaard Vuko Drakkainena, który próbował odnaleźć i sprowadzić na Ziemię zaginioną grupę naukowców, a także losy następcy Tygrysiego Tronu, Ardżuka.

wtorek, 10 listopada 2015

Wojna w blasku dnia, Peter V. Brett- recenzja #70

Biorąc w ręce trzecią część Cyklu Demonicznego Petera V. Brett'a "Wojnę w blasku dnia" cieszyłam się jak dziecko, że wreszcie poznam dalsze losy bohaterów, z drugiej jednak pełna obaw czy autorowi uda się utrzymać wysoki poziom, a oczekiwania miałam spore.
Powieść ( w polskim wydaniu dwa tomiszcza) jest inna niż jej poprzedniczki, co nie znaczy że gorsza.  Dla mnie świetnie wpisuje się w fantastyczny mroczny świat stworzony przez Brett'a.

Akcja powieści rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z "Pustynnej Włóczni", poznajemy w niej dalsze losy Arlena, Jardira, Leeshy i Rojera. Wszyscy bohaterowie przygotowują się do nowiu, do którego pozostało jedynie trzydzieści dni. Właśnie wtedy ma mieć miejsce kolejne krwawe starcie z otchłańcami, to bardzo mało czasu by skutecznie ochronić wioski. Ludzie obawiają się nie tylko otchańców powstających z mroku, ale również najeźdźców z pustynnych krain. Krasjanie chcą zdobyć nowe terytoria i zawładnąć zielonymi krainami. To będzie prawdziwa wojna w blasku dnia.

środa, 16 września 2015

Pan Lodowego Ogrodu tom 1, Jarosław Grzędowicz recenzja #48

Nie potrafię tego wyjaśnić, ale czuję respekt przed książkami, które zdobyły jakieś nagrody. Tak było w przypadku "Pana Lodowego Ogrodu" Jarosława Grzędowicza. Zdobywca Nagrody A. Zajdla, Sfinksa, Nautilusa i nagrody Śląfki. Moje obawy wynikają z faktu, że zwykle  większość rozpływa się w ochach i achach a ja jestem w tej mniejszości, która nie rozumie co autor chciał przekazać, albo mi się kompletnie nie podobało.
Pragnę jednak donieść, że w przypadku "Pana Lodowego Ogrodu" jestem w większości i jestem zachwycona powieścią .

wtorek, 8 września 2015

Zawód: wiedźma cz. 1, Olga Gromyko - recenzja #45

Lubię czarownice, jednak te które spotykam w książkach to zwykle postacie negatywne. Tak pozytywnie zakręconej  wiedźmy, i z tak niewyparzonym językiem jak w powieści Olgi Gromyko Zawód: Wiedźma nie spotkałam jeszcze w żadnej książce. A po skończonej lekturze chce się rzec: poproszę o jeszcze.

Wohlna Redna ( w pełni zasługująca na miano W-Redna), adeptka VIII roku Magii Praktycznej w Starmińskiej Wyższej Szkole Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa, jest jedną kobietą w tej zdominowanej przez mężczyzn dziedzinie. W dowód uznania dla swych zdolności zostaje wysłana z misją do Dogewy, małego państewka wampirów celem wyjaśnienia zagadki, która dotychczas pochłonęła już 13 ofiar.

Olga Gromyko stworzyła dla swojej powieści interesujący świat. Niczym z mitów i legend słowiańskich spotkać tu możemy mnóstwo strzyg, topielic, wijców czy wampirów. Fabuła jest co prawda prosta i przewidywalna, ale nie odbiera  to w żaden sposób radości  z czytania.
W bardzo ciekawy sposób autorka poradziła sobie ze stereotypami dotyczącymi rasy wampirów. Z przyjemnością czyta się jak główna bohaterka obala wampirze przesądy typu lustrzane odbicia i wpływ czosnku na wampiry.
Powieść napisana jest w dość specyficznym stylu, być może wynika to z tłumaczenia powieści na język polski. Jak dla mnie tłumaczka spisała się na medal. Mimo że styl  mogę określić jako dość ciężki, jednak świetnie oddaje klimat baśniowo- słowiański w jakim utrzymana jest powieść i jeszcze bardziej wciąga w wykreowany przez pisarkę świat.
Największe brawa należą się za humor. Naturalny, nienachalny, cięte dialogi między bohaterami, powodują częste wybuchy śmiechu w czasie lektury. Ostatnio mam szczęście do powieści poprawiających humor, a "Zawód: Wiedźma" jest pod tym względem niezwykłym rozweselaczem i poprawiaczem nastroju.

Trochę gorzej wypadła kreacja bohaterów. Postacie są  schematyczne, trochę płytcy, ale budzący sympatię. Wyjątkiem jest Wohlna, to jedyna dopracowana postać w powieści i jedna z najbardziej temperamentnych, zadziornych i złośliwych bohaterek jakie mi było dane poznać. W jej osobie potwierdza się  stereotyp, że rude jest W-Redne.
Ciekawie prezentuje się wizja społeczności wampirów w powieści, ich hierarchia organizacyjna czy  wyjaśnienie wiosek porozrzucanych po królestwie. Są to smaczki, które bardzo przyjemnie się czyta.

Powieść Olgi Gromyko to nie jest literatura wysokich lotów, jest natomiast idealną powieścią gdy pragniemy odpocząć i zrelaksować się przy lekturze. "Zawód: wiedźma" to cudowny zastrzyk pozytywnej energii i uśmiechu. Być może to W-redna tak skutecznie rzuca swoje czary. Ja się dałam zaczarować, Wy też się dajcie. Polecam.


Zawód: wiedźma część 1, Olga Gromyko, Wydawnictwo Fabryka Słów, 2007, ss.296



Moja subiektywna ocena: 5-/6



 

niedziela, 6 września 2015

Mój przyjaciel Kaligula- Jacek Piekara- recenzja #45

Dawno, dawno temu w 2009 roku kiedy byłam jeszcze piękna i młoda ( oczywiście nadal jestem) w magazynie Science - Fiction przeczytałam rewelacyjnie opowiadanie "Stowarzyszenie Nieumarłych Polaków" autorstwa Jacka Piekary. Opowiadanie było tak dobre, że ów magazyn  i opowiadanie postanowiłam zachować. Schowałam tak dobrze, że do dziś mimo usilnych starań nie potrafię określić miejsca jego położenia. Wierzę, że w przyrodzie nic nie ginie. Z pomocą przyszedł wujek Google, znalazłam i popędziłam do biblioteki po zbiór opowiadań Jacka Piekary "Mój przyjaciel Kaligula"

piątek, 7 sierpnia 2015

Norweski Dziennik t.1: Ucieczka, Andrzej Pilipiuk recenzja #31

Idę na odwyk. Po lekturze pierwszego tomu Norweskiego Dziennika: Ucieczka Andrzeja Pilipiuka mam tak potwornego kaca,  że muszę odpocząć od jego twórczości. Zawiodłam się. Jak tak dobrze zapowiadającą się powieść można było zepsuć?

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Operacja Dzień Wskrzeszenia - Andrzej Pilipiuk recenzja #28

Podróże w czasie to chyba jeden z bardziej popularnych motywów twórców science- ficion. Być może trochę oklepany, ale  wykorzystanie podróży w czasie jako metody do konkretnej zmiany historii, jak dla mnie, jest nowatorski. I właśnie takie podejście do podróży w czasie  prezentuje Andrzej Pilipiuk w swojej powieści "Operacja Dzień Wskrzeszenia"

wtorek, 28 lipca 2015

Zaginiona, Andrzej Pilipiuk- recenzja #25

Kiedy bibliotekarz wydawał mi "Zagionioną" Andrzeja Pilipiuka powiedział: " Cholera, Pilipiuk romans napisał", faktycznie okładka bardziej romansidłowa niż pilipiukowa. Całe szczęście kolejna część przygód Kuzynek Kruszewskich romansem nie jest, ale na pewno bardzo różni się od trylogii.

wtorek, 21 lipca 2015

Dziedziczki - Andrzej Pilipiuk- recenzja #22


Czuję się trochę tak jakbym pisała mowę pożegnalno-pogrzebową. Smutno mi.... żal że to już ostatnia część trylogii o Kuzynkach Kruszewskich. "Dziedziczki" Andrzeja Pilipiuka, to piękne zakończenie przygód wampirzycy Moniki, Stanisławy i Katarzyny Kruszewskich, oraz alchemika Sędziwoja z Sanoka.

sobota, 18 lipca 2015

Księżniczka, Andrzej Pilipiuk - recenzja #20

Kolejny tom przygód dzielnych aniołków Charliego  Pilipiuka i mistrza Michała Sędziwoja z Sanoka. "Księżniczka" Andrzeja Pilipika oczarowała mnie jeszcze bardziej niż pierwsza część trylogii o kuzynkach Kruszewskich i księżniczce- wampirzycy Monice.

wtorek, 14 lipca 2015

Kuzynki - Andrzej Pilipiuk recenzja #18

Andrzeja Pilipiuka znałam do tej pory  głównie z pojedynczych opowiadań, które pokątnie podkradałam mojej drugiej lepszej połowie. A swoją przygodę z tym autorem planowałam zacząć od cyklu o Jakubie Wędrowyczu, ostatecznie wybór jednak padł na "Kuzyki' - pierwszy tom trylogii o kuzynkach Kruszewskich. I po lekturze uważam że to była bardzo dobra decyzja.

piątek, 3 lipca 2015

Pustynna Włócznia, Peter V.Brett- recenzja #13


Po przeczytaniu rewelacyjnego "Malowanego Człowieka",  wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po  kolejną część cyklu Demonicznego Cyklu Peter'a V. Bretta.
"Pustynna Włócznia", bo o niej będzie ta recezja to kolejna część przygód Arlena i spółki i najlepiej przeczytać ją dopiero po lekturze Malowanego Człowieka.

Oczekiwania co do książki miałam bardzo duże, ale zostały zaspokojone w stu procentach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...