Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudiš Jaroslav. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudiš Jaroslav. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Czeski Raj, Jaroslav Rudiš

Gdzie można znaleźć czeski raj. Choć pierwszy na myśl przyszedł mi czeski pub, w którym strumieniami leje się piwo i rozbrzmiewa donośny śmiech, Jaroslav Rudiš wyprowadził mnie z błędu.  Według niego raj  położony jest z dala od wielkich miast, a dokładnie w rozpadającej się męskiej saunie,  To tutaj regularnie spotykają się miejscowi mężczyźni, reprezentujący  pełen socjalno- wiekowy przekrój, taksówkarz, emeryt, pracownik firmy ubezpieczeniowej, strażak, były sportowiec. Wiek, wykształcenie, wykonywany zawód, status materialny, wszystko zostawiają na zewnątrz, zamknięci przed światem przez kilkadziesiąt minut "wypacają swoje ciała i dusze."

sobota, 22 lipca 2017

Grandhotel. Powieść nad chmurami, Jaroslav Rudiš- recenzja #331

"Udało mi się. Mówię to, żeby od początku było wszystko jasne. Żebyście nie musieli się o mnie bać. (...)W głębi pode mną powoli rozpływa się nasze miasto. Miasto, które kocham i którego nienawidzę. Miasto otoczone górami, przeszłością, czasem też strachem, dlatego że przeszłość nie jest niczym innym, tylko strachem. Ja go pokonałem. Odciąłem się od strachu i przeszłości."
Powieść o pogodzeniu się przeszłością swojej ojczyzny, akceptacji własnej, trudnej przeszłości,  o poznaniu własnych granic i próbie przekroczenia ich. Witajcie w "Grandhotelu. Powieści nad chmurami" Jaroslav Rudiša

Na szczycie góry Ještěd, wznoszącej się nad czeskim Libercem, między ziemią a niebem znajduje się Grandhotel, to tutaj pracuje i mieszka pewien trzydziestolatek, Fleischman, od zawsze popadający w kłopoty. Nigdzie nie był, nie dokonał niczego szczególnego. Regularnie odwiedza psychologa, gdzie próbuje przeanalizować swoje życie. Najlepiej rozumie pogodę, która jego zdaniem rządzi całym światem. Ze szczytu góry Ještěd obserwuje niebo i chmury i rozumie, że droga do szczęścia wiedzie przez chmury.

niedziela, 18 czerwca 2017

Koniec punku w Helsinkach, Jaroslav Rudiš- recenzja #319

Nie o Finlandii, a o Czechosłowacji, o Niemieckiej Republice Demokratycznej i współczesnych Czechach opowiada w swojej powieści "Koniec punku w Helsinkach" Jaroslav Rudiš, zabierając czytelników w melancholijną podróż w przeszłość,w której tle brzmi muzyka  Sex Pistols i Die Toten Hosen, Dezerter i Siekiera i zastanawia się co stało się z młodymi gniewnymi, którzy wtedy próbowali zmienić świat.  Ile jeszcze zostało z  hasła Punk is not dead?

Ole ma czterdziestkę na karku, jest dawnym enerdowskim punkiem, mieszka w małym miasteczku położonym we wschodnich Niemczech, codziennie łyka tabletki przeciw śmierci i w przeznaczonej do wyburzenia kamienicy prowadzi bar o nazwie Helsinki. Bar Olego to ostatnie miejsce w którym można palić, matki z małymi dziećmi nie mają tutaj wstęp, a w karcie lokalu można znaleźć piwo, kawę, solankę Gabi, rolmopsy z rolmopsów oraz pączki. Bywalcami Helsinek są życiowi rozbitkowie, którzy tak jak Ole nie potrafią odnaleźć się w nowych wspaniałych czasach, które nadeszły po upadku komunizmu.

środa, 18 stycznia 2017

Aleja Narodowa, Jaroslav Rudiš - recenzja #261

"Adolf Hitler uratował mi życie. Wiem, co chcesz powiedzieć. Ale nie mów nic." Od takich słów swój monolog rozpoczyna bohater noweli Jaroslava Rudiša "Aleja Narodowa", Vandam. Prawdziwy Czech, bo za takiego właśnie się uważa, potrafi zrobić dwieście pompek, tyle samo co Jean-Claude van Damme, od którego nazwiska pochodzi jego pseudonim. Głosi wielkość narodu czeskiego, podnosi prawą rękę, ale sam gest nazywa salutem rzymskim, a siebie ostatnim Rzymianinem.
Nie jest nazistą, jest tolerancyjny, "wszystkich mierzy jedną miarą, (...) nie wadzą, jak nie robią syfu".

"Aleja Narodowa" jest dla czytelnika testem na tolerancję i książką, w czasie lektury której doświadcza się skrajnych emocji.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...