"Południca" Jiřego Březiny to drugie spotkanie z dociekliwym śledczym Tomášem Volfem, chronologicznie poprzedzającej wydarzenia z "Przedawnienia" (recenzja tutaj) i dająca odpowiedź na pytanie, co takiego wydarzyło się, że policjant za karę trafił do policyjnego archiwum. "Południca" to klasyczna powieść detektywistyczna, jednak można odnieść wrażenie, że najistotniejszym elementem nie jest wcale toczące się śledztwo i rozwiązanie zagadki: kto stoi za morderstwami młodych kobiet, bo tego łatwo można się domyślić już w połowie lektury. Ważniejsza wydaje się być odpowiedź na pytanie: dlaczego i dlaczego nikt wcześniej nie zauważył niczego niepokojącego?
Duże miasta, blokowiska ułatwiają nam bycie obojętnymi, łatwiej odwrócić oczy od ludzkich dramatów, pojawiającego się zła. Tłum pozwala nam na anonimowość, stając się usprawiedliwieniem dla naszych zaniechań. Potwierdzeniem jest historia Marty, którą poznajemy w "Południcy", dziewczyny skazanej na samotne radzenie sobie z własnymi dramatami, a nawet jeśli ktoś wyciąga do niej dłoń, nigdy nie robi tego bezinteresownie, oczekując czegoś w zamian. Czytając powieść Březiny pojawiają się pytania o winę i odpowiedzialność. Czy winę ponosi tylko sprawca, ten który zła się dopuścił? Czy również obojętny tłum, który nie zrobił nic, by nie dopuścić do tragedii, której można było zapobiec?
Jeśli szukacie trochę lżejszego kryminału, "Południca" Jiřego Březiny będzie dobrym wyborem. Duszny, niespieszny, surowy, ale też powieść, dotykająca problemów ludzkiej obojętności, która staje się przyzwoleniem na zło.
Informacje o książce:
Książka porusza bardzo ważny życiowy problem, wiec chętnie po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuń