Gdyby nie siła przekonywania DeVi102, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po powieści Richarda Paula Evansa. "Bliżej Słońca" przeczytałam bardziej z czystej babskiej ciekawości, chcąc się dowiedzieć co takiego magicznego jest w powieściach Evansa, że ma taką moc przyciągania. Moja ciekawość została zaspokojona a w gratisie otrzymałam całkowite odprężenie, gorące słońce i zieloną dżunglę Peru.
Paul Cook jest młodym i zdolnym lekarzem. Na jednym z jego dyżurów umiera dwójka jego pacjentów, mężczyzna wyjeżdża do Ameryki Południowej, gdzie prowadzi ośrodek dla porzuconych dzieci "Słonecznik".
Christine, żyje w swoim pedantycznym idealnym świecie, zajęta przygotowaniami do swojego wesela. Na tydzień przed planowaną uroczystością jej narzeczony odwołuje ślub i cały świat dziewczyny lega w gruzach. Za namową swojej najlepszej przyjaciółki Jessiki, Christine decyduje się na misję humanitarną Puma-Condor-Expeditions do
Peru gdzie ma pracować jako wolontariuszka w sierocińcu dla dzieci
"Słonecznik". Tam właśnie przecinają się ścieżki Paula i Christine i to spotkanie odmienia życie tej dwójki zagubionych bohaterów.