piątek, 26 sierpnia 2016

Kucając, Andrzej Stasiuk - recenzja #198

Czasem w książce nie jest istotna fabuła, wystarczą obrazy, pejzaże namalowane słowami, by zachwycić. Wschód, zachód słońca, upał, mróz i zwisające sople lodu, szron, nawet topniejący śnieg, towarzyszący nam pies, kot, albo sikorka za oknem. Nie trzeba wiele, by oczarować, wystarczy wziąć do ręki "Kucając" Andrzeja Stasiuka, by na nowo odkryć rzeczy i  stany, które towarzyszą nam na co dzień, a których zwykle nie dostrzegamy.


"Kucając" to zbiór tekstów, które już kiedyś były opublikowane w książkach Andrzeja Stasiuka lub w prasie. Dla mnie każdy z tekstów był nowy, bo "Kucając" to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Ten tytuł wydawał mi się najlepszym wyborem by poznać styl Stasiuka, i  wystarczającą próbką jego twórczości, by sprawdzić czy będzie między nami chemia. Autor czarował, a ja dałam się uwieść. 

Zaczyna się od cytatu: "Zawszeni, pogodni, powinniśmy trzymać się towarzystwa zwierząt, kucać sobie u ich boku jeszcze przez tysiąclecia, wdychać woń stajni raczej niż laboratoriów, umierać z chorób, a nie z lekarstw, kręcić się wokół naszej pustki i łagodnie w nią zapadać".
Zdaniem Stasiuka zbyt szybko oddaliliśmy się od stanu naturalnego i zwierzęcości i między innymi o tym właśnie są teksty zawarte w "Kucając". Autor pisze  o narodzinach, śmierci, nieuchronnym przemijaniu, ale przede wszystkim o przyrodzie od której jesteśmy zależni.

Stasiuk za pomocą słów, ich rytmu, zdań maluje przepiękne krajobrazy. "Kucając" pozwoliło mi cofnąć się w czasie, do okresu dzieciństwa, gdy rodzice zabierali mnie na wycieczki do Szymbarku, Dukli, czy Krempnej, i dzięki Stasiukowi mogłam ponownie powrócić do tych miejsc. 
Pisarz jest oszczędny w słowach, ale jednocześnie w tej prostocie potrafi zawrzeć  wiele przemyśleń, doznań i wrażeń. Sto stron pełne jest metafizyki.

"Kucając" Andrzeja Stasiuka to spojrzenie na świat, ale trochę z innego punktu widzenia. Z refleksją, że jednak nie jesteśmy wyjątkowi, z szacunkiem jaki należy dla potęgi przyrody, która nas karmi i dzięki której żyjemy.
Musimy pamiętać, że jesteśmy podporządkowani przyrodzie, "jesteśmy zwierzętami, chociaż ze wszystkich sił staramy się o tym zapomnieć. (...) Jesteśmy bydlętami i czasem powinniśmy zakosztować ciszy i samotności. Takiej, jakiej doświadcza zwierzę, które nie wie, że się narodziło, i nie wie, że umrze. Staje o świcie naprzeciw świata i nie ma pojęcia, że ktoś oprócz niego jeszcze jest".
Tylko ta "kucająca" pozycja pozwala nam być bliżej zwierząt i natury, bez odgradzania.
Czysta poezja, napisana prozą.

Kucając, Andrzej Stasiuk, Wydawnictwo Czarne, 2015, ss. 128

14 komentarzy:

  1. Od tak dawna chcę poczytać Stasiuka, ale teraz to już koniecznie. To dziwne, ale wzruszyłam się już podczas czytania recenzji. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę napisać, że wreszcie zdobyłam się na odwagę, bardzo się z tego powodu cieszę i Ciebie również zachęcam, mam nadzieję, że również dasz się oczarować. Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  2. Przyznam, że Stasiuka jeszcze nie czytałem, co dziwne, bo to nazwisko "towarzyszy" mi gdzieś od 2001 roku - pierwszy raz chyba zetknąłem się z nim oglądając "Dobre książki" z Kazią Szczuką ;)Czas nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja narobiłam sobie apetytu na jeszcze,tak dość późno sięgnęłam po jego książkę, stykałam się ze skrajnymi opiniami na jego temat i pewnie dlatego. Nie żałuję i Tobie też gorąco polecam.

      Usuń
  3. Ja mam straszną ochotę na "Jadąc do Babadag", ale zawsze coś innego wpadnie...
    Duklę i Krempną znam, ale do Szymbarku chciałabym pojechać i wybrać nie mogę :) Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dawno w tamtych stronach nie byłam, i dlatego tak z nostalgią wspominam. A Stasiuka ne pewno kolejne książki przeczytam.

      Usuń
  4. Coś czuję, że i ja się dam oczarować, jak spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  5. "Czysta poezja, napisana prozą" - wow! Świetnie to ujęłaś. :) W ogóle jakaś taka magia jest w tej recenzji, aż chce się sięgać po tę książkę i przekonać się, czy chemia między Tobą a Stasiukiem jest zaraźliwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że bardzo zaraźliwa.

      Usuń
  6. Dobrze, że autor potrafi przywracać wspomnienia i nie potrzebuje do tego wielu słów. Chętnie i ja sięgnę po tę publikację. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiuk jest bardzo oszczędny w słowach, a przekaz jest mocny. Myślę, że i Ty Miłko się nie zawiedziesz.

      Usuń
  7. Chyba też będę musiała się zdobyć na odwagę i poznać tę poezje prozą pisaną - pięknie powiedziane!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Stasiuk zauroczył, mam nadzieję, że gdy na odwagę się już zdobędziesz, Ciebie również oczaruje.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...