niedziela, 8 maja 2016

Historia pszczół, Maja Lunde - recenzja #147

Albert Einstein powiedział kiedyś, że „jeśli z Ziemi zniknie pszczoła, człowiekowi pozostaną tylko cztery lata życia; nie ma więcej pszczół, nie ma więcej zapylania, nie ma więcej roślin, nie ma więcej zwierząt, nie ma więcej ludzi…”. Każdy z nas jest świadomy tego, jak ważną rolę odgrywają te małe owady, ale chyba niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ludzkość jest uzależniona od tego czy pszczoły przetrwają.  W "Historii pszczół" Maja Lunde sprawnie połączyła historię  pszczół z losami kilku rodzin, które tak naprawdę odzwierciedlają historię ludzkości. Pokazuje tym samym zależności między gatunkami i to, że decyzje które podejmujemy niosą konsekwencje dla kolejnych pokoleń. Decyzje, których skutkiem może być zagłada zarówno innych jak i nas samych.

Trzy linie czasowe, trzy historie, różni bohaterowie, a  łączącym je spoiwem są pszczoły.
W Anglii w 1857 roku poznajemy Williama, marzącego o karierze naukowca przyrodnika,  pogrążonego w depresji. Lekarstwem stają się pszczoły, a dokładnie skonstruowanie przez Williama idealnego ula, który ma przynieść jemu i jego rodzinę sławę i uznanie.
W roku 2007  w Stanach Zjednoczonych spotykamy George'a, właścicieli setek uli i hodowcę pszczół. Jego marzeniem jest dalszy rozwój farmy i przekazanie jej synowi, który ma plany dalekie od marzeń ojca. Dodatkowo wśród pszczelarzy coraz częściej pojawiają się przypadki o niewyjaśnionej śmierci  setek tysięcy pszczół.
Przenosimy się również w przyszłość do 2098  roku do Chin. Tao, młoda kobieta wraz z innymi codziennie ręcznie zapyla drzewa owocowe. Codziennie marzy o lepszym życiu dla swojego synka, które jest nieosiągalne w świecie, w którym nie ma już pszczół.

Maja Lunde przeplata tylko pozornie niepowiązane ze sobą historie Williama, George'a i Tao i tym samym ukazuje jak w wyniku działalności człowieka zmienił się świat. Nastąpił kryzys, upadek światowych gospodarek, wymieranie gatunków w tym znaczy spadek liczby ludności.
"Historia pszczół" to próba odpowiedzi na trzy pytania: dlaczego pszczoły wymierają? Jak wymierają? oraz co stanie się z nami gdy pszczoły wyginą? Każda z przedstawionych historii to odpowiedź na postawione pytania.
Mimo tego, że autorka nie wyróżnia żadnej z historii, to jednak postapokaliptyczna wizja świata pozbawionego pszczół przyciąga najbardziej. Apokalipsy, która miała już miejsce. Pszczoły nie występują na obszarach sadów w Hanyuanie w chińskim Syczuanie od połowy lat 80 ubiegłego wieku. Gdy co roku, na wiosnę w sadach w Hanyuanie zaczynają kwitnąć grusze, rolnicy chwytają pędzle, by ręcznie zapylać drzewa, "horror science-fiction", który tak naprawdę już się wydarzył się w Chinach. Przed takim bardzo prawdopodobnym scenariuszem ostrzega w swojej książce również autorka.

Powieść Mai Lunde to nie tylko zapowiedź czekającej nas apokalipsy, ale przede wszystkim  losy człowieka. "Historia pszczół" opisuje trudne relacje rodzinne, gonitwę za marzeniami, które czasem trzeba poświęcić, po to by zmierzyć się z trudną rzeczywistością i zapewnić godziwy byt swoim bliskim. Pisarka pokazuje, że na przestrzeni wieków człowiek  niewiele się zmienił. Żyjemy po to by zapewnić sobie i naszej rodzinie jak najlepsze warunki i tylko to tak naprawdę się liczy.
Ta książka to swego rodzaju przypowieść o konsekwencjach decyzji jakie podejmujemy, które mają wpływ nie tylko na nasze życie, ale na następne pokolenia i w konsekwencji na losy całej ludzkości.

Najbardziej w powieści urzekło mnie zaangażowanie autorki w temacie pszczół. Dzieli się faktami z ich życia, opowiada o CCD (Colony Collapse Disorder), choroby która powoduje, że giną całe pszczele rodziny.
Autorka snuje swoją opowieść delikatnie, fabuła jest niespieszna, akcja toczy się leniwie, ale całość hipnotyzuje i urzeka, sprawiając, że trudno się oderwać.

"Historia pszczół" to opowieść o wspólnych losach ludzi i pszczół, które są nierozerwalnie związane. Scenariusz opisany przez Maję Lunde jest realistyczny. Krzyku umierających pszczół nie słyszy nikt, ale gdy ich zabraknie, nasze życie również dobiegnie końca.

Historia pszczół, Maja Lunde, Wydawnictwo Literackie, 2016. ss. 514

37 komentarzy:

  1. Widać, że to książka niezwykła i czuję się coraz bardziej do niej zachęcony :)
    Nie pasuje mi w niej tylko ta wielka czerwona kropka na okładce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czerwona kropa to informacja o uhonorowaniu książki nagrodą księgarzy norweskich.

      Usuń
    2. Tak wiem, ale mi troszkę nie pasuje ;) Bez tej kropki książka byłaby bardzo minimalistyczna i na wzór starych okładek :)

      Usuń
    3. i niech to będzie jedyna wada jaką ma ta książka :)

      Usuń
    4. To koniecznie zatem muszę się za nią rozejrzeć :P
      Ale moim narzekaniem na to coś czerwonego nie przejmuj się :D Ten typ tak ma :D

      Usuń
    5. Ja się nie przejmuję, współczuję tylko tym, którzy muszą to znosic na co dzień ;)

      Usuń
    6. Ej no! Aż tak marudny to nie jestem :D

      Usuń
  2. Jestem bardzo ciekawa autora jak i książki. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane przeczytać tą lekturę.

    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie w wolnej chwili. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żeby jak najszybciej trafiła w Twoje ręce.

      Usuń
  3. U mnie dziś ta sama książka :). Wywarła na mnie duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Historia pszczół" robi wrażenie, jednak ja liczyłam, że zrobi na mnie większe wrażenie, niepotrzebnie naczytałam się zbyt wiele pozytywnych recenzji na jej temat.

      Usuń
  4. Widać, że książka ma pewne przesłanie i bardzo ciekawi mnie ważnych tematów w historię pszczół. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewątpliwie "Historia pszczół" jest wyraźnym ostrzeżeniem.

      Usuń
  5. Nie lubię, gdy wszyscy wokół robią mi apetyt na daną książkę, a tak jest z "Historią pszczół" :P Może pojawi się w bibliotece i nie będę musiała się rujnować ;)

    Pozdrawiam,
    Między sklejonymi kartkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja słaba silna wola poniosła porażkę w tym starciu i "Historię pszczół" zakupiłam, ale nie żałuję, bardzo dobra lektura.

      Usuń
  6. Coraz głośniej o tej książce, może i ja w końcu sięgnę. Mam nadzieję, że jednak ten scenariusz się nie sprawdzi i pszczoły przetrwają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, książka zbiera same pozytywne recenzje. Oby scenariusz opisany przez Maję Lunde się nie sprawdził.

      Usuń
  7. ta pozycja szczególnie mnie ciekawi, bo od dziecka mam bliski kontakt z pszczołami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym większość będziesz miała przyjemność z jej lektury,pozdrawiam.

      Usuń
  8. Przyznam się szczerze, że tytuł mnie trochę odstraszał. Nie tylko dlatego, że boję się pszczół. Nie wiedziałam, że opowieść o owadach może być skonstruowana tak ciekawie. Teraz spojrzę na tę książkę przychylniejszym okiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pszczoły są ważnym tłem w tej powieści, bo jednak zdecydowanie jest to historia o ludziach.

      Usuń
  9. Doskonały przykład, że nie trzeba wiele aby zrobić świetną okładkę. Dziewczyna w ten weekend kupiła ją i po Twojej recenzji z przyjemnością ją pożyczę od niej, jak tylko przeczyta :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka minimalistyczna i dzięki temu piękna, myślę że szybko się z "Historią pszczół" upora bo trudno się oderwać. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Rzeczywiście, ta książka ma w sobie coś z przypowieści. Historie opisane przez Lunde bardzo mnie wciągnęły, a jej oryginalna wizja katastrofy może zastanowić niejedną osobę. Jestem ciekawa kolejnej "dorosłej" powieści tej autorki - może jeszcze nas zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja Lunde wysoko postawiła sobie poprzeczkę tą książką, również będę śledzić jej karierę.

      Usuń
  11. Druga recka po Olgdze, która dotyczy tej książki. Ależ zachęciłaś. :) Świetnie. Po raz kolejny jestem uświadomiony, że to będzie bardzo dobra książka. :)
    Ta ciekawostka z pędzlami mnie rozwaliła. To z tej książki tak? Więcej takich ciekawostek się pojawia? Ale pewnie tak, sądząc po ostatnim akapicie, gdzie piszesz, że opisuje ich życie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak o ręcznym zapylaniu jest mowa w "Historii pszczół" jednak po raz pierwszy widziałam to w filmie "Milczenie pszczół".Szokuje. Pod względem merytorycznym autorka odrobiła lekcje, jest trochę informacji o tych owadach, ale opisane tak przystępnie, że czyta się z przyjemnością.

      Usuń
  12. Trzeba przyznać, że pomysł na książkę autorka miała bardzo niekonwencjonalny, co tym bardziej zachęca do lektury jej dzieła. To zakończenie recenzji... aż mi krew w żyłach pomroziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł niezwykły, ale wykonanie również. Warto przeczytać

      Usuń
  13. mam na tę książkę ogromną ochotę! już od dłuższego czasu...
    i ta kropka faktycznie trochę mi przeszkadza...no ale cóż,okładka nie ma znaczenia! 😊
    pozdrawiam!
    marcepanowerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi jak otworzysz książkę i zaczniesz czytać, ta kropka przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. No czyli z tego wynika, że ludzie przeżyją bez pszczół, bo chwyci jeden z drugim za pędzle i sobie poradzimy zapylając wszystko bezowadowo, o! ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nil melius (est) quam cum ratione tacere.

      Usuń
  15. Bardzo chcę ją przeczytać !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawiedziesz się, piękna powieść o fascynacji pszczołami.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...