wtorek, 27 października 2015

Anioły jedzą trzy razy dziennie, 147 dni w psychiatryku, Grażyna Jagielska, recenzja #65

Nie jest łatwo być żoną żołnierza, który wyjechał na misję. Nie jest łatwo być żoną  jednego z najbardziej znanych wojennych korespondentów i dziennikarzy  Wojciecha Jagielskiego. Dla niego wielka pasja, przygoda, wspaniałe reportaże, dla niej tęsknota, samotność i paniczny strach. Strach, który w przypadku Grażyny Jagielskiej zakończył się zaburzaniami lękowymi, zespołem stresu pourazowego i pobytem w szpitalu psychiatrycznym. "Anioły jedzą trzy razy dziennie, 147 dni w psychiatryku" Grażyny Jagielskiej to zapis jej półrocznego pobytu w klinice.

W książce śledzimy nie tylko pobyt autorki, poznajemy też innych pacjentów: Julkę, która musiała być coraz lepsza, aż pod wpływem stresu odcięła sobie ucho. Marek, powrócił z wojny jako bohater, ale nie potrafił żyć dalej, po tym co zobaczył na wojnie. Karolina była przekonana, że jest aniołem i nikt jej nie widzi. Największą zagadką  wśród pacjentów jest pani Stasia, siedemdziesięciolatka, samotna, mimo tego że posiada rodzinę. Skupiona wyłącznie na sobie, nie ujawniająca żadnych emocji.
Dzięki uczestnikom terapii dowiadujemy się czym jest zespół stresu pourazowego. Nieustające niebezpieczeństwo i ciągły kontakt ze śmiercią, bycie świadkiem niezwykle traumatycznych wydarzeń skutkuje nie tylko silnym niepokojem, ale wpływa niezwykle mocno na ich zachowanie, życie uczuciowe oraz normalne funkcjonowanie.

Powieść Grażyny Jagielskiej to swego rodzaju pamiętnik, trochę reportaż z pobytu w szpitalu. Pokazuje ludzi, którzy przeszli w swoim życiu traumę, a teraz nie potrafią odnaleźć się  w rzeczywistości.
W czasie swojego pobytu pisarka poznała kobiety, które tak samo jak ona, przez długi czas udawały, że wszystko jest w porządku. Spotkała żołnierzy, twardzieli, którzy musieli nauczyć się płakać.
Klinika w której przebywała to miejsce w którym można było wszystko, z wyjątkiem jednego. Nie wolno było kłamać, a historie przedstawione w powieści pokazuję jak ciężko jest się otworzyć przed drugą osobą i opowiedzieć o swoich tragediach,  pozwolić sobie pomóc.
Autorka opowiada o swoich przeżyciach, ale również słucha  i przelewa na papier historię innych pacjentów, tak jakby pisanie było najlepszą dla niej terapią.

Powieść to trudna podróż pełna silnych emocji i intymnych zwierzeń ludzi ciężko doświadczonych przez los.  Chylę czoła za odwagę autorki, która zdecydowała się napisać tę książkę, która odnalazła siłę by zawalczyć o siebie i swoje szczęście i zrobić wielki krok poddając się leczeniu.
Niezwykły jest styl w jakim napisana jest powieść, autorce udało się stworzyć swego rodzaju atmosferę intymności. Narracja jest prowadzona w niezwykle subtelny sposób. Bałam się ogromu przeżyć i emocji jakie zaserwuje mi pisarka, ale powieść nimi nie przytłacza.

"Anioły jedzą trzy razy dziennie.." to opowieść o wojnie, jej brutalności i bólu jaki pozostawia, o cenie jakiej płacą żołnierze wyruszający w miejsca objęte konfliktami zbrojnymi i jak dotyka to ich rodzin i bliskich
Książka niełatwa, ale ważna i potrzebna. Dobrze, że takie powieści powstają, otwierają oczy na sprawy o których nie zdajemy sobie sprawy i na co dzień nie rozmawiamy.

Anioły jedzą trzy razy dziennie, 147 dni w psychiatryku, Grażyna Jagielska, Wydawnictwo Znak, 2014, s.208

moja subiektywna ocena: 4+/6



14 komentarzy:

  1. Ta perspektywa brzmi świetnie. Słyszymy ciągle o podróżnikach i reporterach, którzy odbywają godne podziwu eskapady, przywożą wstrząsające historie i obłędne zdjęcia, a za tym często kryje się jakiś domowy konflikt, ból i strach. Bardzo mnie zachęciłaś do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kiedyś o zespole stresu pourazowego, ale nigdy nie myślałam, jak strasznie dotyka i dobrze, że są takie powieści jak ta.

      Usuń
  2. Zachęciłaś mnie mocno do tej książki, bo lubię takie tematy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, to calkowicie nie dla mnie. Nie mam ochoty o czyms takim czytac. Buu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z tej recenzji. Do książki ciągle się zbieram, a po tym opisie wiem, że na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się cieszę, że Cię zmotywowałam. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. To na pewno ciekawa i mocna książka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż ciarki mi przeszły po plecach. Nie potrafię sobie wyobrazić, że mój mąż walczy na wojnie, a ja siedzę w domu i czekam na jakąkolwiek wiadomość od niego. To musi być mocna książka i chętnie ją przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Utożsamiłabym się z autorką, bo pisanie to też dla mnie rodzaj terapii, ale te klimaty zdecydowanie nie są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przekonałaś mnie do tej książki szczególnie tym, że jest ona subtelna, a momentami nawet intymna. Nie umiem wyobrazić sobie tak trudnych sytuacji, nie wiem, jak sama bym się w nich odnalazła...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że powstają takie książki. Jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na początku roku (czy w grudniu) czytałam książkę "Dziewczynka z balonikami" Agnieszki Turzynieckiej. Autorka w tej książce opowiada o swojej depresji, chorobie dwubiegunowej.
    Rozumiem, więc co daje lektura takiej książki.
    ... kolejny argument by doceniać to co się ma, w tym zdrowie i spokój psychiczny.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...