wtorek, 17 listopada 2015

Solaris, Stanisław Lem - recenzja #73

Do twórczości Stanisława Lema musiałam dojrzeć. Pamiętam jak w szkole jako lekturę musiałam przeczytać "Opowieści o pilocie Pirxie" i była to dla mnie droga przez mękę. Nie rozumiałam kompletnie co autor miał na myśli, nie rozumiałam fantastyki naukowej. A obecnie to wszystko co odpychało mnie od Lema,  czyli długie, szczegółowe opisy oraz filozoficzno- psychologiczne przemyślenia podoba mi się w jego książkach najbardziej. "Solaris" najbardziej znana powieść Lema zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To jedna z najpiękniejszych powieści science- fiction jakie czytałam. Perła.

Kris Kelvin, trzydziestoletni psycholog, przybywa z Ziemi na stację badawczą planety Solaris. Solaris to nietypowy obiekt, której jedynym mieszkańcem jest rodzaj plazmowego oceanu, który posiada własną inteligencję.  Długoletnie badania nad  oceanem nie dały satysfakcjonującej badaczy odpowiedzi na pytania o rodzaj plazmy czy  stopnia jej inteligencji, jak również mimo wielu prób nie doprowadziły do zrozumiałego kontaktu między człowiekiem a oceanem. Kelvin, po przybyciu na stację, dowiaduję się, że jego dawny przyjaciel nie żyję. Chce uzyskać bardziej wyczerpujące informacje na temat śmierci Gibariana od jego zastępcy, cybernetyka Snauta, zwanego Szczurem, ale ta próba spełzła na niczym. Niejasne wyjaśnienia Szczura, oraz ogólny chaos panującym na Stacji  umacniają Kelvina w przekonaniu, że coś jest bardzo nie tak jak powinno.

Wizja obcego świata stworzonego przez Lema jest niezwykle oryginalna.  Jest to jedna z najbardziej inteligentnych powieści science- fiction jakie poznałam. To książka nie tylko o nauce, a raczej jej bezsilności, jak również o tym czym jest inteligencja,  i o tym co sprawia że jesteśmy ludźmi.

Jednym z tematów, które Lem porusza w "Solaris" to fakt że ludzkość nie pragnie znaleźć we wszechświecie żadnych obcych form życia. Chcemy tak naprawdę zobaczyć swoje odbicie. Jeśli kosmici są naprawdę "obcy" jak będziemy ich pojmować? Dlatego Lem mówi w swojej powieści o porażce naukowców przebywających na Solaris, którzy starają się zrozumieć jej zachowanie przez porównanie jej do ludzi. Jeśli coś jest naprawdę obce nie jesteśmy w stanie przewidzieć albo stawiać hipotezy dlaczego zachowuje się w taki a nie inny sposób. Jednak człowiek potrzebuje wyjaśnień.

Inną sprawą którą podejmuje autor to kwestia tożsamości i to, co tak naprawdę sprawia że możemy nazywać się ludźmi. Żona Krisa na początku nie wie, że jest jedynie "obcą konstrukcja". Czy możemy nazywać ją istotą ludzką jeśli jedyne co posiada to tylko wspomnienia? Dla głównego bohatera jest to olbrzymie wyzwanie, zaczyna wierzyć, że otrzymał od losu drugą szansę i odzyskał kobietę którą kochał. Nawet tysiące kilometrów nie potrafi się uwolnić od ciężaru wspomnień i wyrzutów sumienia.

Poruszająca, znakomicie napisana. Stanisław Lem to gigant wyobraźni, stworzony przez niego świat jest niezwykle szczegółowo opisany i plastyczny. 

"Solaris" to klasyk polskiej fantastyki naukowej. Niezwykła epicka opowieść o miłości, samotności. Ocean Lema wciąga i porusza. Warto znać.

Solaris, Stanisław Lem, Wydawnictwo Literackie, 2012, ss. 340

moja subiektywna ocena:  6/6

18 komentarzy:

  1. Jedna z moich ulubionych. Na szczęście mojemu rocznikowi oszczędzono szkolnego analizowania Pirxa. Na szczęście, bo nie wiem, czy w latach szkolnych ten odbiór byłby odpowiedni, czy również bym się na jakiś czas zraziła. Trudno powiedzieć. Lema zaczęłam czytać już na studiach i to od razu był zachwyt. Solaris jest jedną z bardziej przejmujących książek sf, jedną z najlepszych, a konkurować z nią mogą chyba tylko inne książki Lema :) np. Niezwyciężony, przynajmniej w moim odczuciu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niezwyciężonego" nie czytałam, ale z przyjemnością sięgnę. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Lem jest bardzo specyficzny i stosunkowo ciężki, jeśli się nie czyta na co dzień takiej literatury, to tym bardziej stwarza problemy. Ale wyobraźnie miał nieziemską. Pamiętaj jak czytałem jego "Eden" i nie potrafiłem ogarnąć tych obrazów, które próbował mi wcisnąć do głowy. Jednak wolę innego rodzimego pisarza sf i hard sf - Jacek Dukaj warto poznania. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widziałam minę mojej połowicy jak męczyła Lód Dukaja to na jakiś czas przeszła mi ochota, ale nie wykluczam. Lem faktycznie jest dość specyficzny, ale masz rację wyobraźnię miał niesamowitą.

      Usuń
    2. Lód to akurat jest osobna historia, bardzo osobliwa i bardzo wymagająca. Inne pieśni, Córka łupieżcy, W kraju niewiernych to są książki odpowiedniejsze na początek. :)

      Usuń
    3. Dziękuję za podpowiedzi, na pewno się skuszę.

      Usuń
  3. Też czytałam Lema w szkole i nie mogłam przebrnąć ani zrozumieć o co w ogóle chodzi. Dlatego odrzuciło mnie od niego i w ogóle nie przepadam za sf. Choć nie wykluczam, że kiedyś jeszcze się skuszę, może faktycznie teraz bym go odebrała inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Lem w podstawówce to było nieporozumienie. Ale na Solaris się skuś, bo jest przepiękne.

      Usuń
  4. Solaris leży na półce i czeka na przeczytanie od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To mnie tak strasznie wkurza w ludziach. To, że w kosmitach chcemy zobaczyć samych siebie i dlatego szukamy tylko na planetach, które mają podobne warunki do Ziemi. Mogłoby być na Marsie, bo dalej będzie za zimne, ale tam nie ma wody. Mogłoby być na Wenus, bo bliżej Słońca będzie za ciepło, ale tam jest przerażająca atmosfera. Aghr. Przecież tak, jak piszesz. Kosmici wcale nie muszą być tacy, jak my. Mogą być zupełnie innymi formami życia i przetrwać w dużo cięższych warunkach niż my.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie to normalne, wynika z naszej natury, łatwiej nam zrozumieć coś co już znamy i co jest podobne do nas. Nawet w życiu otaczamy się ludźmi, którzy są chociaż niewielkim odbiciem nas samych. Więc muszę zgodzić się z Lemem, że nawet daleko we Wszechświecie szukamy cząstki siebie i czegoś znajomego.

      Usuń
  6. Moje pierwsze spotkanie z Lemem to "Golem XIV", ale po kilku stronach myślałam, że umrę z intelektualnego wysiłku (to było jeszcze w gimnazjum, więc nie wiem co mnie podkusiło). A na studiach był właśnie "Solaris" i cała masa zachwytów. Od tamtej pory jednak Lem jest nieruszany, choć sama wiem, że to ogromny błąd. Trzeba się będzie wziąć w garść i trochę bliżej poznać tego pana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo z Pirxem, droga przez mękę. Teraz się zachwycam,

      Usuń
  7. Ja do Lema, głównie przez szkołę, nabrałam wielkich uprzedzeń. Siedząc na lekcji języka polskiego również miałam niemały problem, żeby zrozumieć o co chodziło temu człowiekowi, ale ostatnio przeczytałam książkę innego pisarza, do którego miałam przez szkołę podobne podejście, mianowicie Hemingwaya. I zakochałam się. Więc na pewno będę starała się dać szansę i Lemowi. Może właśnie za sprawą tej książki polubię jego twórczość? Recenzja bardzo ciekawa choć wydaje mi się, że nie do końca zrozumiałam o co tak naprawdę w tej książce chodzi. Nie mniej jednak, dopisuję do listy książek do przeczytania. :)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twórczość Lema jest warta kolejnej szansy, jest specyficzny i może być trudny w odbiorze. Wiem z autopsji, a chwilę mi zajęło by dorosnąć do niego.

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że to jedna z lepszych recenzji "Solaris" jakie czytałam :)
    Ja sama czytałam już tę pozycje i trochę się zachwycałam, a trochę jeszcze nie potrafiłam pojąć geniuszu. Teraz mam chrapkę na "Dzienniki gwiazdowe", bo słyszałam, że są genialne.
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja poluję teraz na "Niezwyciężonego", a do Solaris chętnie wrócę, może nawet skuszę się na ekranizację Tarkowskiego.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...