"Śmiertelnej rany można się wyprzeć, lecz wtedy będzie ją nosił kto inny. Przechodzi na potomstwo przez powietrze. Przez milczenie. Tajemnicę, której nie znałam miałam wypisaną na czole- lecz nie dość czytelnie, by wzbudzać współczucie".
Magdalena Tulli swoją bardzo intymną powieścią "Szum" trafia w serce i porusza najczulsze struny w duszy, sprawia ból, wkraczając w te zakamarki duszy, o których zbyt ciężko jest mówić i myśleć.
Boli samotność i wyobcowanie narratorki, małej dziewczynki, dziwnej i niedostosowanej do świata, która bez wsparcia i pomocy musi przedzierać się przez życie. W końcu musi być "twarda, a nie miękka" jak cały czas powtarza jej matka. W szkole oskarżana o kłamstwa i lenistwo, w domu między nią a matką wyrósł mur nie do pokonania. Matka tylko zakazuje i nakazuje "być pół tonu ciszej". Życie dziewczynki to okres ciągłych braków matczynej miłości, bliskości i czułości.


