Nie o Finlandii, a o Czechosłowacji, o Niemieckiej Republice Demokratycznej i współczesnych Czechach opowiada w swojej powieści "Koniec punku w Helsinkach" Jaroslav Rudiš, zabierając czytelników w melancholijną podróż w przeszłość,w której tle brzmi muzyka Sex Pistols i Die Toten Hosen, Dezerter i Siekiera i zastanawia się co stało się z młodymi gniewnymi, którzy wtedy próbowali zmienić świat. Ile jeszcze zostało z hasła Punk is not dead?
Ole ma czterdziestkę na karku, jest dawnym enerdowskim punkiem, mieszka w małym miasteczku położonym we wschodnich Niemczech, codziennie łyka tabletki przeciw śmierci i w przeznaczonej do wyburzenia kamienicy prowadzi bar o nazwie Helsinki. Bar Olego to ostatnie miejsce w którym można palić, matki z małymi dziećmi nie mają tutaj wstęp, a w karcie lokalu można znaleźć piwo, kawę, solankę Gabi, rolmopsy z rolmopsów oraz pączki. Bywalcami Helsinek są życiowi rozbitkowie, którzy tak jak Ole nie potrafią odnaleźć się w nowych wspaniałych czasach, które nadeszły po upadku komunizmu.

