wtorek, 1 grudnia 2015

Zatrute ciasteczko, Alan Bradley- recenzja #79

Mam słabość do Wielkiej Brytanii, Anglików i książek których akcja toczy się w Anglii właśnie. Dystans Brytyjczyków do świata i do samych siebie, specyficzne poczucie humoru, nawet tamtejszy wilgotny klimat mi odpowiada. "Zatrute ciasteczko"  to smaczny kryminał w klimacie retro Kanadyjczyka Alan'a Bradley, którego akcję autor umieścił w małej sennej angielskiej wiosce. No więc herbatka, paczka shorbread Walker'sa i zabieramy się do lektury.

W spokojniej angielskiej wiosce Bishop's Lacey w domu Buckshaw mieszkają Flawia de Luce, jej siostry Ofelia, Dafne oraz ich ekscentryczny ojciec. Flawia jak jedenastolatkę ma niezwykłe hobby: chemię. Uwielbia przeprowadzać eksperymenty chemiczne w laboratorium, które odziedziczyła po swoim  wujku. Sami przyznacie, że nie każda nastolatka pasjonuje się truciznami. Sielskie an(g)ielskie życie przerywa trup znaleziony przez Flawię na grządce z ogórkami. Dziewczynka postanawia z chemika przeistoczyć się w detektywa i ku utrapieniu lokalnej policji rozwikłać zagadkę kryminalną.
Swój niebywały urok powieść Bradley'a zawdzięcza czarującej Flawii oraz cudownemu portretowi XX-wiecznej Anglii.
Flawia de Luce to niezwykle inteligentna, błyskotliwa jedenastolatka. Miłośniczka chemii i trucizn, której nie przeszkadza widok zwłok w przydomowym ogródku. Jej wszędobylstwo doprowadza do szału inspektora policji prowadzącego śledztwo. Jest bardzo dorosłym dzieckiem, które nie poddaje się i walczy. Ujęło mnie jej ironiczne poczucie humoru, zasmuciła jej samotność, bo Flawia kompletnie nie potrafiła znaleźć wspólnego języka ze starszymi siostrami i zafascynowanym znaczkami ojcem. To przesympatyczna osóbka, której nie sposób nie lubić.

Autor cudownie opisał Anglię lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Szczegółowe opisy angielskiej prowincji były jak podróż wehikułem czasu do tamtego miejsca, wspaniale przedstawiona została atmosfera tamtego okresu. W powieści ujęła mnie jeszcze jedna rzecz, filatelistyka której autor poświęcił sporo miejsca w swojej książce, a teraz mam wrażenie, że to trochę zapomniana pasja.

Książka jest co prawda skierowana do młodzieży, do której ja się już mimo trzydziestki na karku stale zaliczam. A tak na serio, jest to książka bez ograniczeń wiekowych. Zagadka  kryminalna ciekawie skonstruowana, jednak nie była bardzo skomplikowana i bardzo szybko domyśliłam się kto był sprawcą. Ale oprócz odpowiedzi na pytanie kto zabił, po drodze pojawia się kilka innych pytań i zagadek, na których których odpowiedzi musiałam cierpliwie poczekać w towarzystwie przeuroczej Flawii.
Czaruje również styl Bradleya, książka jest napisana lekko, z humorem, momentami w ironicznym stylu. Wyjątkowy jest klimat, trochę mroczny, tajemniczy i angielski oczywiście.

Nie mam się czego przyczepić, bo "Zatrute ciasteczko" bardzo mi się podobało. Kryminał w bardzo dobrym stylu, do niespiesznego czytania i delektowania się  angielskim poczuciem humoru.

Ciasteczko do schrupania. 

Zatrute ciasteczko, Alan Bradley, Wydawnictwo Vesper, 2009, ss.368

moja subiektywna ocena: -5/6

13 komentarzy:

  1. Mam w domu chyba piątą część przygód Flawii i z przyjemnością ją przeczytałam. "Zatrute ciasteczko" też bym przeczytała, ale nie ma w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei w bibliotece mam dostępną tylko pierwszą część, reszty brak niestety :(

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobała.

      Usuń
  3. jeszcze się nad nią zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam tę książkę już dawno, co prawda w innej okładce, ale wciąż mam na nią takiego samego smaczka! Bo szukam w niej dokładnie tego co napisałaś - trochę dziwacznej, ale rezolutnej bohaterki i ciekawego śledztwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe okładki są niezwykle klimatyczne i świetnie wpisują się w klimat powieści.

      Usuń
  5. Może kiedyś.... Pozdrawiam i miłego dnia życzę ;*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też uwielbiam Anglię, ten specyficzny klimat, więc książka jak najbardziej trafia w mój gust. :)

    Erna

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przekonuje mnie to, by 11-latka mogła mieć takie zainteresowania i była tak silna i zmotywowana, by prowadzić śledztwo itp., ale dla klimatu Anglii chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo polubiłam Flawię i jej tok rozumowania. Szalenie pomysłowa i myśląca z niej dziewczynka. Chętnie przeczytam pozostałe tomy serii, tym bardziej, że wydaje mi się, że historia jej mamy jest nieco inna, niż Flawii się to wydaje...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...