czwartek, 4 lutego 2016

Ogień i woda, Victoria Scott - recenzja #105

Z racji wieku, nie jestem jakąś szczególną fanką powieści typu Young Adult, czasem jednak zdarza mi się coś przeczytać. "Ogień i woda" Victorii Scott przypadkiem wpadł w moje ręce w bibliotece. Przeczytałam opis i skusił mnie pomysł na fabułę, który pachniał trochę "Igrzyskami śmierci". I choć nie czuję się znawcą w dziedzinie YA, muszę przyznać, że to całkiem przyzwoita przygodówka.

W życiu szesnastoletniej Telli Halloway, wszystko idzie nie po jej myśli. Przeprowadziła się z Bostonu do odległej Montany. Jej brat, Cody jest umierający, a lekarze nie są w stanie ustalić co mu tak naprawdę dolega. Pewnego dnia dziewczyna w swoim pokoju znajduje małe  niebieskie pudełko a w nim tajemnicze urządzenie zawierające zaproszenie do wzięcia udziału w Piekielnym Wyścigu, który prowadzi przez dżunglę, pustynię, ocean i góry. Nagrodą jest lekarstwo, które może uratować życie jej brata. W wyścigu wszyscy uczestnicy pragną wygranej, każdy chce zdobyć lekarstwo dla swoich najbliższych i wielu nie cofnie się przed niczym by zdobyć zwycięstwo. Wyprawa jest mordercza, czas ucieka, a Tella wie, że nie może zaufać nikomu, nawet członkom swojej grupy.

Nie będę popadać w zachwyt nad powieścią Victorii Scott, bo dla mnie "Woda i ogień" nie jest ani wybitna ani zła, ot przeciętne, a jednak przyjemne czytadło, w którym nie ma miejsce na nudę.

Najsłabszy element powieści to główna bohaterka. Tella to typowa nastolatka, niedojrzała i niestety irytująca. Do momentu wejścia do dżungli, zajmowały ją bardziej przyziemne sprawy aniżeli choroba brata, w zasadzie w czasie wyścigu dopiero w chwilach największego zwątpienia jej myśli kierowały się w kierunku chorego Codego. Nie mniej z ciekawością obserwowałam, a raczej czytałam zmagania Telli w wyścigu, gdzie realnie patrząc, poza motywacją miała marne szanse na zwycięstwo. 
Wątek miłosny również mamy, ale całkiem przyzwoity, główna w tym zasługa  postaci Guy'a, którego polubiłam i dzięki któremu Tella dojrzała i zaczęła się zmieniać...na lepsze.

Pomysł na fabułę jak najbardziej na plus. Trochę bałam się inspiracji do wspomnianych wcześniej "Igrzysk śmierci" Collins, ale jak się okazało zupełnie bezpodstawnie. Autorce udało się stworzyć oryginalną historię. Motyw wyścigu sprawił, że powieść jest niezwykle dynamiczna, pełna akcji i od pierwszych stron nie ma czasu na nudę. Do tego obserwujemy uczestników zdeterminowanych by zdobyć zwycięstwo za wszelką cenę. Wyścig wymaga od nich dużych poświęceń, ale pytaniem pozostaje jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, nawet w imię ratowania życia naszych najbliższych.
Świetny wydał mi się pomysł wprowadzenia do powieści pandor- jedynych pomocników uczestników, zwierzątek o niezwykłych zdolnościach. 

Powieść napisana jest niezwykle lekkim i prostym językiem. Bez większego wysiłku szarych komórek, bez głębszych przemyśleń, bez drugiego i trzeciego dna, czyta się szybko i przyjemnie.

Czy książka spełniła moje oczekiwania.Jak najbardziej. Sięgając po nią liczyłam na dobrą rozrywkę, powieść przygodową i właśnie taką powieść otrzymałam. Bardzo przyjemny przerywnik pomiędzy bardziej wymagającymi pozycjami. 
Dla mnie fajerwerków nie było i być może nie doceniłam w pełni powieści, jednak w tym przypadku autorce chodziło chyba o dostarczenie czytelnikowi rozrywki i z tego zadania wywiązała się bardzo dobrze. Na tyle, że z chęcią przeczytam kolejną część przygód Telli.

Ogień i woda, Victoria Scott, Wydawnictwo Iuvi, 2015, ss. 368

19 komentarzy:

  1. Mam na nią chęć. Lubię nawet takie książki :) / C.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest przyjemna, ale tak jak napisałam, chyba nie potrafię jej docenić, z racji tego, że skierowana jest raczej do młodszego czytelnika.

      Usuń
  2. Też niedawno przeczytałam tę książkę i bardzo mi się podobała - bałam się, że będzie strasznie wtórna, ale autorce udało się stworzyć coś naprawdę fajnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiałam, bo czytając opis okładkowy na kilometr było czuć Igrzyska śmierci, ale autorka dała radę.

      Usuń
  3. Tak bardzo zazdroszczę możliwości jej przeczytania, naprawdę! :(
    Sama bym chciała obie części przeczytać, ale nie ma ich w bibliotece, ;/


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na swoją bibliotekę nie mam co narzekać, jest bardzo dobrze wyposażona. Druga część z tego co wiem ma się ukazać w połowie lutego.

      Usuń
  4. czytałam i mi się podobała i teraz jest kolejna część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drugą część sama z chęcią przeczytam.

      Usuń
  5. Na razie nie zainteresowałam się tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako przerywnik całkiem nieźle się spisuje. Dobrze widzieć Cię ponownie na blogu.

      Usuń
  6. Jedna z książek, które mam w planach... Na kiedyś. Niestety, krucho u mnie z czasem więc teraz sięgam tylko po pewniki, a potem będę myśleć co dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich książek na kiedyś u mnie bez liku, najgorsze, a raczej najlepsze, że cały czas dopisuje kolejne....

      Usuń
  7. Mam ją już za sobą i całkiem mi się podobała, chociaż najmłodsza też nie jestem ;) Ostatnio dotarła też do mnie jej kontynuacja - jestem ciekawa co z tego wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoją recenzję "Kamień i sól"

      Usuń
  8. Nie jestem młodszym czytelnikiem, ale lubię książki dla młodzieży, więc i ta pozycja czeka już na półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja sama dla siebie jestem zagadką, bo jak książki dla dzieci uwielbiam, to z tymi młodzieżowymi mam problem, postacie mnie irytują, ale może zacznę czytać coby się oswoić, nim moja córka wejdzie w ten trudny wiek :)

      Usuń
  9. Z tego samego powodu co Ty, nie sięgam po YA, ale zdarzyła mi się "przygoda" z cyklem o Marze Dyer i o dziwo - wciągnęłam się. Widocznie czasem warto sięgnąć po coś, co pozornie nie jest dla nas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem faktycznie można odnaleźć perełki, nawet tam gdzie się tego nie spodziewamy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...