piątek, 12 lutego 2016

Upadek, wspomnienia ojca w 424 krokach, Diogo Mainardi - recenzja #109

"Upadek, wspomnienia ojca w 424 krokach" brazylijskiego dziennikarza Diogo Mainardi to niepozorna, niewielka książeczka, zawierająca w sobie gigantyczne pokłady emocji. To opowieść o ojcowskiej miłości, o porażeniu mózgowym, o sztuce, podróżach, o Marcelu Proustcie, Neilu Youngu, a przede wszystkim o Tito, synu Dioga, jego 424 krokach i ogromnej miłości.

Diogo Mainardi zabiera czytelnika w podróż, która rozpoczyna się od narodzin jego syna Tito, który  na skutek błędu lekarskiego  rodzi się z porażeniem mózgowym. To podróż pełna refleksji, radości oraz głębokiej analizy ojcostwa. Wycieczka w której poznajemy kulturę zachodu od Rembrandta to Assassin Creed, od Dantego do Oświęcimia, po to by pokazać jak los jednego chłopca został ukształtowany przez historię.

Opowieść Mainardi'ego ma nietypową strukturę, 424 bardzo krótkie wpisy, czasem tylko zdjęcie opatrzone podpisem, anegdoty, diagramy. Liczba symbolizuje osobisty rekord jego syna Tito, które udało mi się zrobić przez upadkiem. Z każdego zdania, w każdym kroku jego zapisków widać ogromną miłość ojca do syna.

Życie Tita składa się z upadków. Autor pisze, że "największą przeszkodą dziecka z porażeniem mózgowym jest niemożność poznania świata wokół niego", wysiłki Mainardiego by usunąć tę  przeszkodę są godne podziwu.

"Wiedza o tym jak upadać jest o wiele więcej warta niż wiedza o tym jak chodzić"

Sam pisarz przebywa długą drogą, od momentu narodzin swego dziecka. Od szukania winnych niepełnosprawności swojego syna, poprzez pogodzenie się z jego porażeniem, do kompletnej bezwarunkowej miłości i uwielbienia. Obwiniając ludzi, którzy przyczynili się do stanu Tita, zamienia życie swojego syna we wspaniałą i uniwersalną metaforę upływającego czasu.

"Porażenie mózgowe Tita dla mnie i dla Anny nigdy nie oznaczało ciężaru. Siedmiomiesięczny Tito był po prostu kimś kogo kochaliśmy."
 
"Upadek" to przepiękny hołd złożony dziecku, ukazująca głęboką więź i miłość między ojcem i synem. Poruszająca, bolesna, mądra. Liryczna  i fascynująca.

To święto miłości, odwagi, nadziei i wiary jakie pokładamy w naszych dzieciach.

 Upadek, wspomnienia ojca w 424 krokach, Diogo Mainardi, Wydawnictwo W.A.B, 2015, ss.112


11 komentarzy:

  1. Nie ma nic piękniejszego niż rodzicielska miłość. Tutaj jeszcze choroba w tle, a zgodnie z tym co piszesz całość podana w intrygujące oprawie. Bardzo ciekawa pozycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co najbardziej mi się podobało, że autor nie traktuje siebie jak ofiarę, traktuje chorobę syna jako coś normalnego, realnego. Warto przeczytać.

      Usuń
  2. Nie lubię czytać o chorobach, wystarczająco wiele jest ich w rzeczywistość. Książka chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest o chorobach,ale w gruncie rzeczy bardzo pozytywnie.

      Usuń
  3. Brzmi naprawdę dobrze, trudny temat, ciekawią mnie te nawiązania - Proust, Oświęcim. Dodaję do listy !

    OdpowiedzUsuń
  4. wydaje sie byc piekna powiescia ale nie mam ochoty na tego typu cos ostatnio bo za duzo w tym siedze w zyciu realnym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę Cię namawiać w takim razie.

      Usuń
  5. Brzmi ciekawie choć nie wiem czy założenie nie za bardzo ambitne wobec możliwości, w sensie - czy taka eksperymentalna forma może oddać powagę tematu? Chętnie sie przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiązań jest faktycznie bardzo dużo, pozornie nie mający nic wspólnego z jego synem, ale autor dał radę, przynajmniej moim zdaniem.

      Usuń
  6. Bardzo wartościowa książka, zwrócę na nią uwagę:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...