Biorąc w ręce trzecią część Cyklu Demonicznego Petera V. Brett'a "Wojnę w blasku dnia" cieszyłam się jak dziecko, że wreszcie poznam dalsze losy bohaterów, z drugiej jednak pełna obaw czy autorowi uda się utrzymać wysoki poziom, a oczekiwania miałam spore.
Powieść ( w polskim wydaniu dwa tomiszcza) jest inna niż jej poprzedniczki, co nie znaczy że gorsza. Dla mnie świetnie wpisuje się w fantastyczny mroczny świat stworzony przez Brett'a.
Akcja powieści rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z "Pustynnej Włóczni", poznajemy w niej dalsze losy Arlena, Jardira, Leeshy i Rojera. Wszyscy bohaterowie przygotowują się do nowiu, do którego pozostało jedynie trzydzieści dni. Właśnie wtedy ma mieć miejsce kolejne krwawe starcie z otchłańcami, to bardzo mało czasu by skutecznie ochronić wioski. Ludzie obawiają się nie tylko otchańców powstających z mroku,
ale również najeźdźców z pustynnych krain. Krasjanie chcą zdobyć nowe
terytoria i zawładnąć zielonymi krainami. To będzie prawdziwa wojna w blasku dnia.