Anna Kańtoch w odsłonie kryminalnej to dla mnie coś nowego. Co prawda we wcześniejszych powieściach pisarki pojawiały się wątki kryminalne, ale dopiero jej ostatnia książka "Łaska"to kryminał pełną parą. Dopracowany pod każdym względem, jednym słowem znakomity. W końcu dobry pisarz odnajdzie się w każdym gatunku.
Rok 1955, w lesie zostaje odnaleziona sześcioletnia Marysia, która zaginęła tydzień wcześniej. Dziecko od stóp po czubek głowy pokryte jest zaschniętą krwią. Co działo się z nią przez te siedem dni? Jak udało się jej przetrwać? Czy ktoś jej pomógł? I najważniejsze, co tak naprawdę się wydarzyło? Marysia nic nie pamięta, a jak twierdzi ciotka Marysi, czasem zapomnieć to łaska.
30 lat później Maria Lenarczyk jest już dorosła, wraca do rodzinnej Mgielnicy, gdzie pracuje jako nauczycielka języka polskiego w szkole podstawowej, wydarzenia sprzed trzydziestu lat wciąż kładą się cieniem na jej życiu. Podczas kartkówki jeden z jej uczniów, Wojtek zamiast odpowiedzi na zadane pytania, wręcza nauczycielce rysunek przedstawiający czwórkę dzieci i Kartoflanego Człowieka, którego w przeszłości spotkała również Maria. Jakiś czas później Wojtek powieszony na gałęzi zostaje znaleziony w parku. Samobójstwo? Wszystko na to wskazuje. Jednak później giną kolejne dzieci. Milicja próbuje odnaleźć mordercę, a Maria rozpoczyna swoje własne śledztwo, bo czuje, że rozwiązanie zagadki ma związek z wydarzeniami, których nie pamięta.