sobota, 14 maja 2016

Efekt Rosie, Graeme Simsion - recenzja #150

W jednym z wywiadów Graeme Simsion, autor bestsellerowego "Projektu Rosie" powiedział, że nie powinno się tworzyć kontynuacji komedii romantycznych, bo rezultaty mogą być tylko dwa: bohaterowie będą żyć długo i szczęśliwie, co oznacza nudy, albo się rozstaną i będzie bardzo przygnębiająco. Można powiedzieć, że te słowa stały się  samospełniającą się przepowiednią, która zaowocowała "Efektem Rosie". W tym jednak przypadku nie jest ani nudno, ani przygnębiająco, z Donem Tillmanem nie sposób się nudzić.


"Efekt Rosie" jest kontynuacją "Projektu Rosie" więc tych którzy nie czytali jeszcze "Projektu Rosie" ostrzegam: ten akapit zawiera spoilery, więc czytacie na własną odpowiedzialność.
Don Tillman, genetyk ze zdiagnozowanym zespołem Aspergera, mieszka w Nowym Jorku wraz z Rosie, która została jego żoną. Don zmienił się, może nie do końca,  bo rutyna i porządek to jego drugie imię, ale jednak,. Udało mu się zrezygnować z ujednoliconego programu posiłków, czasem w jego zachowaniu można odczuć spontaniczność, którą to wyznacza rzut monetą, ale to zawsze jakiś postęp. Życie to jednak życie i lubi zaskakiwać. Najpierw, najlepszy przyjaciel Dona oznajmia że rozstał się z żoną i przylatuje do Nowego Jorku, a potem Rosie ogłasza mu radosną nowinę, że spodziewają się dziecka. Ojcostwo to ostatnie na co Dan jest gotowy, ale od czego są arkusze kalkulacyjne, diagramy Gannta, trzeba tylko ustalić plan, zasady i rozpocząć projekt dziecko. 

"Projekt Rosie" to swego rodzaju fenomen. Świeży, zabawny i niebanalny, głównie dzięki cudownie ciepłej postaci Dona Tillmana. "Efekt Rosie" z pewnością powtórzy sukces swojej poprzedniczki,  jest równie inteligentna i sympatyczna jak oryginał. Prawdziwy feel-good book. Poprawia nastrój w mgnieniu oka, a duża dawka optymizmu ukrytego w powieści zalewa serce czytelnika.

Autor stworzył postać, którą trudno nie lubić. Don zmienił się.  Nie ma już takiej obsesji na punkcie układania swojego życia według planu, pozwalając sobie od czasu do czasu na przemyślaną i kontrolowaną  spontaniczność. Nie radzi sobie jednak z sytuacji nieoczekiwanymi sytuacjami, które kompletnie dezorganizują jego życie.
Największa zmiana jaka zaszła w tej postaci to większe zaangażowanie w życie innych. Don stara się pomagać, oczywiście z różnym skutkiem. Wciąż jednak jest nieprzystosowany społecznie i ludzie zwykle potrzebują trochę czasu by go poznać i zrozumieć. Don to prawdziwy, lojalny przyjaciel, całkowicie szczery, entuzjastyczny i pełen zaangażowania.

W powieści szczególnie wyróżnia się właśnie Don, ale powieść nie kręci się wyłącznie wokół jego osoby. Autor wprowadził wielu nowych bohaterów, możemy liczyć również na powrót postaci, które mogliśmy poznać w "Projekcie Rosie", a każdy z nich przedstawia równie ciekawą osobowość. 
Jedyne zastrzeżenie jakie mam dotyczące bohaterów to Rosie. W pierwszej części dała się poznać jako inteligenta i ekscentryczna osoba, tutaj wydaje się być bardziej stonowana i odniosłam wrażenie jakby mniej liczyła się z uczuciami Dona, jest w niej znacznie mniej empatii i zrozumienia dla dziwactw Tillmana.

"Efekt Rosie" to nietuzinkowa romantyczna komedia pomyłek,  dla czytelnika zabawnych, dla Dona z pewnością tragikomicznych sytuacji. To opowieść o relacjach damsko- męskich, ale napisana z dużym przymrużeniem oka. Czytając uśmiechałam się szeroko, od czasu do czasu ocierałam łzy (również spowodowane śmiechem). "Efekt Rosie" jest powieścią zabawną, inteligentną, wzruszającą, momentami chwytającą za gardło, po prostu feel-good book, ale bardzo niebanalny.

Graeme Simsion stworzył  powieść, która ucieka wszelkim schematom, z wyjątkowymi bohaterami,  która potrafi wprowadzić w dobry nastrój, zawierającą optymistyczną wizję ludzkiej natury. Miód na serce.

Efekt Rosie, Graeme Simsion, Wydawnictwo Media Rodzina, 2016, ss.440

Cykl Don Tillman:
 2. Efekt Rosie

11 komentarzy:

  1. Myślę, że to może być świetna książka! Rozbawił mnie motyw z monetą, który opisałaś, choć przyznam, iż chyba sama zacznę używać tego sposobu. :D Koniecznie muszę przeczytać poprzednią część. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieści z Serii o Donie są wyjątkowe, już przy "Projekcie Rosie" zauroczyło mnie nieszablonowe podejście do komedii romantycznej, która nie należy do mojego ulubionego gatunku. Bardzo świeże spojrzenie. Polecam, inteligentna, zabawna, fantastyczny czasoumilacz.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawi mnie postać Dona Tillmana. Mam ochotę przeczytać zarówno "Projekt Rosie", jak i jej kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealna lektura, żeby się odprężyć.

      Usuń
  3. Hmmm, pierwszą część czytałam, jak mi wpadnie w ręce to pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że "Projekt Rosie" Ci się podobał, "Efekt Rossie" utrzymany jest w identycznym stylu, więc również przypadnie Ci do gustu.

      Usuń
    2. Faktycznie, podobał mi się. Nawet jestem ciekawa Dona w roli ojca :D

      Usuń
  4. Koniecznie muszę sięgnąć po książki tego autora. Uwielbiam takie optymistyczne, nieszablonowe spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Don Tillman zapewnia wiele uśmiechu.

      Usuń
  5. Jestem świeżo po lekturze, więc wreszcie mogę skomentować. :) Ogromnie podoba mi się, że autor tak zręcznie wplata też historie innych bohaterów (to in vitro, problemy narkotykowe, małżeńskie zdrady), przez co to nie jest historia jednej postaci, ale wielobarwna opowieść, ze zdecydowanie wyróżniającym się uroczym Donem. :)
    Ogromnie mi się podoba cała dotychczasowa seria Rosie. :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyśmienity jest ten cykl, uśmiech nie schodził mi z twarzy w czasie lektury.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...