niedziela, 13 grudnia 2015

Projekt Rosie, Graeme Simsion- recenzja #84

Do tej pory seria "Gorzka czekolada" wydawnictwa Media Rodzina kojarzyła mi się z rewelacyjnymi kryminałami z Oliverem von Bodenstein i Pią Kirchhoff autorstwa Nele Neuhaus. Aż do teraz gdy w moich rękach znalazła się debiutancka powieść Graeme Simsion "Projekt Rosie". To wyjątkowa komedia romantyczna, niezwykle inteligentna, bardzo niekonwencjonalna i oryginalna. Prawdziwa gorzka czekolada, o wykwintnym smaku i wspaniale poprawiająca  humor.

Don Tillman niezwykle ekscentryczny profesor genetyki żeni się. Problem w tym, że nie wie z kim, a na horyzoncie żadnej odpowiedniej kandydatki nie widać. Wdraża więc  Projekt "Żona", opracowuje kilkunastostronicowy kwestionariusz, który ma wyłonić idealną dla niego kandydatkę. W jego uporządkowane życie wkracza jednak Rosie Jarman, barmanka, które pije, pali, notorycznie się spóźnia i nie spełnia żadnego z kryteriów idealnej żony Tillmana. Don oferuje  Rosie pomoc w odszukaniu jej biologicznego ojca. Ich znajomość stawia na głowie poukładane życie profesora, a dzięki Rosie Don dowiaduje się kilku ciekawych rzeczy nie tylko o sobie, ale również o tym, że miłości w sposób naukowy nie da się opisać i odnaleźć.

"Projekt Rosie" to książka obok której ciężko jest przejść obojętnie. To nic, że należy do gatunku komedii romantycznych, na które reaguję trochę alergicznie, za ich przewidywalność. Dawka dobrego humoru   i pozytywnych emocji jakich dostarcza debiutancka powieść Simsion'a jest bardzo duża.  Na pewno nie można określić jej mianem przeciętnej i zwyczajnej.

Swoją oryginalność powieść zawdzięcza bohaterom. Don Tillman, odbierany jako dziwak i ekscentryk. Jego niezwykle uporządkowane i schematyczne działanie wynika z zespołu Aspergera. "Zespół Aspergera wiąże się z dobrą organizacją, koncentracją, innowacyjnym myśleniem i racjonalnym dystansem wobec rzeczywistości" wypisz wymaluj Don. Do życia podchodzi niezwykle racjonalnie, jest aspołeczny i nie potrafi okazywać emocji. Spotkanie z Rosie, z jego całkowitym przeciwieństwem wprowadza totalny chaos do jego uporządkowanego życia.

Narratorem w powieści jest Don, więc język powieści jest specyficzny. Najeżony naukowymi i uniwersyteckimi zwrotami, a uwagę zwraca bezemocjonalny i chłodny styl, który świetnie oddaje osobowość głównego bohatera. Duże uznania należą się polskiemu tłumaczowi, który świetnie oddał klimat powieści.

Autor opisuje relacje damsko- męskie z dużą dozą humoru, ironią i przymrużeniem oka. Sama historia opowiedziana jest nietuzinkowo. Inteligentne i zabawne dialogi. Fabuła nie nudzi, a powieść jest trochę jak tabliczka czekolady. Bierzesz tylko jedną kostkę, ale ciężko się oprzeć reszcie, tak jest również tutaj, ciężko się powstrzymać by odłożyć książkę.

Seria "Gorzka czekolada" z założenia ma być antidotum na codzienność, powierzchowność i pośpiech. "Projekt Rosie" idealnie się w to wpisuje. Lektura lekka, przyjemna, ale niebanalna, oryginalna, wywołująca szeroki uśmiech komedia. 

Czekolada poprawia samopoczucie, tak jak "Projekt Rosie", tyle że bez zbędnych kalorii, więc dajcie się skusić. 

Projekt Rosie, Graeme Simsion, Wydawnictwo Media Rodzina, 2013, ss. 320

moja subiektywna ocena: 5/6
 

21 komentarzy:

  1. Hmm... Pomyślę, bo zapowiada się interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko masz ochotę na lekturę lżejszego kalibru, ta będzie idealna.

      Usuń
  2. Właśnie dziś czytałam o tej książce i zapragnęłam ją przeczytać, a Twoja opinia utwierdziła mnie w tym postanowieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bawiłam się przy niej świetnie, myślę że Cię nie zawiedzie.

      Usuń
  3. Powieści romantycznie nie należą do moich ulubionych, ale skoro mówisz, że ta jest inna niż te wszystkie schematycznie pisane książki, to bardzo fajnie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historie romantyczne też nie należą do moich ulubionych, ale ta jest unikalna i kompletnie inna od tych które znam.

      Usuń
  4. niech ci będzie, dopisuję do listy :) jak mnie najdzie ochota na coś o miłości to spróbuję przeczytać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesympatyczna powieść, nie raz uśmiechniesz się szeroko w czasie lektury.

      Usuń
  5. Inteligentna i zabawna komedia romantyczna? To coś nowego i masz rację, że wyróżniającego się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z zasady nie lubię romansów ale ten mógłby mi chyba przypaść do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również to nie jest mój ulubiony gatunek, ale "Projekt Rosie" to przyjemne zaskoczenie.

      Usuń
  7. Ostrzę ząbki na tę czekoladkę :) Po prostu potrzebuję poprawiacza nastroju. Dlatego to, co uważasz za wadę, czyli przewidywalność, postrzegam jako zaletę. Wiem czego szukam, wiem, że to smakowita bombonierka i nie błądzę we mgle.
    Dziękuję za ten wpis i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako poprawiacz nastroju świetnie się sprawdzi, do tego czekoladki, to będzie idealne połączenie.

      Usuń
  8. Czasami mam ochotę na takie lekkie i dowcipne książki. Myślę, że ta nie jest banalna, a może rozweselić. :)


    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz się śmiać i wspaniale bawić w czasie lektury.

      Usuń
  9. Zapraszam do wykonania autorskiego tagu!
    http://kultusarnie.blogspot.com/2015/12/zimowy-tag-ksiazkowy.html


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Saro za zaproszenie, pozdrawiam.

      Usuń
  10. Fajnie, że dobrze bawiłaś się przy książce, choć nie należy ona do Twojego ulubionego gatunku.
    Piszesz, że książka była zabawna, ale mnie się wydaje, że postać Dona nie szczególnie taka jest... Nie wiem czy polubiłabym jego postać... chyba, że właśnie przez kontakt z Rosie wszystko jest takie humorystyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Rosie swoim wtargnięciem w życie Dona wprowadziła tak wiele humoru. Sposób w jaki bohater mówi, jak się zachowuje, przez swoje dziwactwa również wywołuje uśmiech. Pozdrawiam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...