piątek, 24 czerwca 2016

Wojna i terpentyna, Stefan Hertmans - recenzja #169

"Najlepsze historie znajdują się blisko nas", przekonał się o tym Stefan Hertmans, kiedy jego dziadek powierzył mu swoje dzienniki. Wnuk obiecał, że je przeczyta, ale fakt, że znał dramatyczne historie swojej rodziny, przez wiele lat powstrzymywał go by zajrzeć do jego pamiętników. Po ich lekturze Stefan Hertmans napisał powieść "Wojna i terpentyna", fascynującą i porywająca historię o sile zniszczenia jaką niesie wojna i sile tworzenia jaka tkwi w  malarstwie.

"Wojna i terpentyna" to opowieść o Urbainie Martienie, dziadku Stefana Harmesa, zwyczajnego, spokojnego człowieka, który brał udział w Wielkiej Wojnie (I wojnie światowej), którego pasją było malarstwo. Sama powieść jest na wzór tryptyku. Pierwsza część to wspomnienia autora o dziadku, jak Hertmans go zapamiętał, jak również o młodości Urbaina. Druga część powieści  to przeredagowane wspomnienia dziadka z okresu I wojny światowej, w której brał udział. Ostatnia część opowiada o życiu Urbaina po wojnie, gdzie na nowo próbuje ułożyć życie, malując obrazy. 


Z jednej strony "Wojna i terpentyna" to historia jednego zwyczajnego człowieka, który przeżył piekło wojny i doświadczył przez całe swoje życie wielkich emocji, pozostając przy tym skromnym człowiekiem. To także powieść po części autobiograficzna, gdzie autor, czytając dziennik dziadka, podąża jego śladami, odwiedza miejsca z nim związane, odkrywa tajemnice pamiątek jakie pozostawił po sobie,  jego obrazów, muzyki, która była ważna w jego życiu.

"Stanąłem w obliczu bolesnej prawdy każdego dzieła literackiego: najpierw musiałem się wyleczyć z autentycznej opowieści, zostawić ją, aby następnie móc ją odnaleźć na swój własny sposób".

Dla Hartmensa ta powieść to była walka z pamięcią, walka dzięki której lepiej poznał swoje korzenie, odkrył swoją własną tożsamość, nierozerwalnie związaną z dziadkiem. 

'Miejsca to nie tylko przestrzeń, lecz także czas. Inaczej patrzę na miasto, odkąd są ze mną wspomnienia dziadka".

"Wojna i terpentyna" to nie tylko wspomnienie o dziadku pisarza, ale także historia całego pokolenia Belgów, pokolenia straconego, które przeżyło wojnę. O Flandryjczykach, którzy walczyli w Wielkiej Wojnie, a ich dramatyczne losy nie są światu dobrze znane.
To niewątpliwie powieść o pamięci, w której autor przypomina, że osoby które odeszły, żyją tak długo, jak długo trwają nasze wspomnienia o nich. Stefan Hertmans tą książką sprawił, że jego dziadek stał się nieśmiertelny.

W powieści najbardziej zapada w pamięć i wstrząsa ta część wspomnień Urbaina związanych z jego udziałem w I wojnie światowej. Okrutna, pełna bólu, strachu, to z goła odmienny obraz znany nam z lekcji historii. Tutaj na wojnę patrzymy oczami jej uczestnika, żołnierza, przepełniony emocjami, pełen cierpienia, brutalnych i nieludzkich obrazów wojny.

Dziadek Hertmansa miał niezwykły talent malarski. Malowanie dawało Urbainowi nadzieję, dodawało mu sił, i pozwalało przetrwać najtrudniejsze chwile.  Jego wnuk zaś posługując się plastycznym językiem te obrazy ujął w słowa.  To język w którym widoczna jest gra świateł, feeria barw jego obrazów, czuć zapach farby, zapach terpentyny. Z tych sugestywnych opisów płyną emocje. Trudno przejść obojętnie obok tej pięknej historii.  

"Wojna i terpentyna" to opowieść o rodzinie, wojnie, miłości, pamięci, nadziei, która daje siłę do przetrwania.  To powieść, która jest jednocześnie koszmarna  i piękna. Pokazuje, że piękno i horror mogą iść ze sobą w parze, a kreatywność, sztuka i barbarzyństwo to dwie strony tego samego świata. Właśnie to czyni tę powieść uniwersalną. Siła zniszczenia i siła tworzenia. Wojna i terpentyna.

Wojna i terpentyna, Stefan Hertmans, Wydawnictwo Marginesy, 2015, ss. 416

18 komentarzy:

  1. Też uważam, że to świetna książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacyjna, Hertmans operuje przepięknym, poetyckim językiem, pozdrawiam.

      Usuń
  2. Już - czytając inne recenzje - miałam ochotę ją przeczytać. twoja opinia tylko mnie w tym utwierdziła. Bardzo intryguje mnie zestawienie wspomnień wojennych zwykłego żołnierza z tą malarską pasją, która się w nim rozwinęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z najlepszych powieści przeczytanych przeze mnie w tym roku. Jak tylko będziesz miała okazję, przeczytaj.

      Usuń
  3. Niezwykłe połączenie: wojna i sztuka. Zazwyczaj podczas wojny sztuka ulega zapomnieniu, ale może też być formą terapii i ucieczki od świata, który pogrążył się w chaosie. Na pewno przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda połączenie jest fascynujące, sama powieść również, główna zasługa stylu autora i jego poetyckiego języka. Okrutna wojna, ale przepięknie opisana.

      Usuń
  4. Nie przepadam za książkami biograficznymi, jednak to jak napisałaś o tym tryptyku, sprawia, że tytuł zapada w pamięć. Myślę, że ta pozycja będzie świetnym prezentem dla osób, które gustują w tym gatunku, a że w rodzince mam ich sporo, to "Wojnę i terpentynę" będę mieć na uwadze. :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla kogoś kto lubi taki gatunek, "Wojna i terpentyna" będzie wspaniałym prezentem. Sama rzadko sięgam zarówno po biografię, jak i książek o tematyce wojennej, ale ta mnie ujęła. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. To książka, która pozostaje w pamięci na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W natłoku powieści, jakie niestety czytam najczęściej, powielające fabularne schematy, mówiące często o tym samym, ta historia brzmi wyjątkowo - być może dlatego, że jest prawdziwa? Czytalbym bez opamiętania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś wyjątkowego w tej powieści. Byłam gdzieś w połowie tej książki, gdy dowiedziałam się, że Hartmens będzie w Krakowie. Cieszę się, że udało mi się uczestniczyć w tym spotkaniu, gdzie opowiadał jak pisał tę powieść, opowiadał o dziadku. Potem czytało mi się ją całkiem inaczej. O samej I wojnie światowej nie ma tylu książek co o II. W "Wojnie i terpentynie" jest coś szczególnego i niepowtarzalnego.

      Usuń
  7. Z jednej strony nie przepadam za tematyką wojenną, bo bardzo dużo o obydwóch światowych napisano, ale z drugiej "Wojna i terpentyna" niesamowicie mnie fascynuje. Z chęcią bym przeczytała.
    Pozdrawiam,
    Między sklejonymi kartkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że o I jest jakby mniej, chyba jest coś takiego, że jak myślimy o wojnie to pierwsze skojarzenie to II wojna światowa. To połączenie malarstwa i wojny, sposób w jaki Hertmans wspomina swojego dziadka i to jakim posługuje się językiem, czyni tę powieść wyjątkową. Przeczytaj, warto.

      Usuń
  8. hmm swietna ksiazka a ja sie nie czuje przekonana.... ale to tak bywa :( pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowna książka. Doskonałe połączenie sztuki i barbarzyństwa, piękna i brudu. Cieszę się, że mam ją na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to połączenie kontrastów sprawia, że jest dla mnie tak wyjątkowa.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...