poniedziałek, 16 stycznia 2017

Ostatnia arystokratka/Arystokratka w ukropie, Evžen Boček- recenzja #260

Mariusz Szczygieł powiedział kiedyś, że Bóg stworzył Czechów po to, by rozśmieszali Polaków. Nie wiem czy miał na myśli Evžena Bočka, kasztelana zamku w Miloticach i czeskiego pisarza, ale wypowiedziane przez najbardziej znanego miłośnika Czech w Polsce zdanie idealnie do Bočka i jego twórczości pasuje. "Ostatnia arystokratka" i będąca jej bezpośrednią kontynuacją "Arystokratka w ukropie" jego autorstwa to powieści, które rozśmieszą absolutnie każdego, wywołując niekontrolowane wybuchy śmiechu. 

Rodzina Kostków, w żyłach której płynie niebieska krew, po latach odzyskuje swój zamek i tytuł szlachecki. Wyruszają więc ze Stanów Zjednoczonych do Czech, by przejąć swą dawną siedzibę, w której mieszkał Himmler, a ślub brała sama Helena Vondráčková. Gdy docierają na miejsce okazuje się, że ich wyobrażenie o życiu arystokracji daleka jest od morawskiej rzeczywistości.

Perypetie hrabiowskiej rodziny poznajemy z perspektywy najmłodszej latorośli, Marii Kostki, trzeciej Marii w historii rodu. W oczach rodziny już straconej, jako że wszystkie jej poprzedniczki noszące to "przeklęte" imię nie dożyły swoich dwudziestych urodzin. Pomimo ciążącego nad Marią widma śmierci, a może właśnie dzięki niemu, dziewczyna posiada znacznie więcej zdrowego rozsądku, niż jej ekscentryczni rodzice i wyciągnięci z galerii osobliwości pracownicy zamku. Pragmatyczna relacja Marii i dystans z jakim opisuje absurdalne wydarzenia jeszcze bardziej podkreślają komizm zarówno sytuacji jak i postaci. 

Szczególnie ci ostatni to prawdziwe osobliwości i indywidualności. Matka Marii, Vivien obsesyjnie uwielbia księżnę Dianę, ojciec Marii III (przyszłego ducha zamku Kostki) walczy wszelkimi siłami z pazernymi pracownikami, pragnącymi wyciągnąć od niego pensje. Józef, który na zamku Kostka pełni funkcję kasztelana, pała nienawiścią do turystów (pieszczotliwie zwanych Muflonami), a przed wszelkim wysiłkiem fizycznym salwuje się ucieczką do zamkowych piwnic. Kucharka, pani Cicha dbająca o wysoki poziom cholesterolu swoich nowych pracodawców oraz ogrodnik i niespełniony muzyk pan Spock , który zamiast wyrywaniem chwastów i pielęgnacją roślin zajmuje się wyszukiwaniem coraz to nowe dolegliwości, mogące go zaprowadzić na tamten świat.  jest jeszcze kot, Caryca oraz dwa dogi niemieckie Olek i Leoś. Taka ekipa dostarcza nie lada atrakcji.

Być może zamek, a może sama rodzina Kostków przyciąga kłopoty jak magnes. Być może winna jest błękitna krew, bo jak okazuje się arystokratyczne pochodzenie na każdego szlachetnie urodzonego Czecha ściąga kłopoty. Wyjątkiem od reguły jest jedynie książę Schwarzenberg.
Kostkowie narzekać mogą najbardziej na pieniądze, a w zasadzie ich brak. Konieczność wyremontowania zrujnowanego zamku i sprawienie, żeby zaczął przynosić dochody staje się dla wszystkich mieszkańców zamku nie lada wyzwaniem. Zadaniem pełnym wypadków, przypadków, szokujących i absurdalnych, często surrealistycznych sytuacji, kilogramów antydepresantów i litrów orzechówki, które wywołują u czytelnika chichot, choć najczęściej jednak niekontrolowane wybuchy śmiechu.   

"Ostatnia arystokratka" i "Arystokratka w ukropie" Evžena Bočka wprost kipią od dobrej zabawy i znakomitego czeskiego humoru. Lekki i zabawny cykl o perypetiach rodziny Kostków jest idealnym lekarstwem na brak słońca i codzienne smuteczki, znakomicie odprężającym po ciężkim dniu i podnoszącym poziom endorfin. Wartka akcja, przewrotny humor, lekkie pióro pisarza, plejada nietuzinkowych postaci i osobliwy świat arystokracji to gwarancja świetnej zabawy. A wszystko w oparach orzechówki i prozaku. 
Czytajcie i śmiejcie się w głos!

Ostatnia arystokratka,  Evžen Boček, Wydawnictwo Stara Szkoła, 2015, ss. 254
Arystokratka w ukropie, Evžen Boček,  Wydawnictwo Stara Szkoła, 2016, ss. 218

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać te książki.
    Kocham to, co czeskie: od knedlików i czekolad, aż po mentalność :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, doskonała rozrywka i moc dobrego humoru.

      Usuń
  3. Świetnie napisałaś o tej książce. Chcę ją przeczytać od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Zachęcam, bawiłam się świetnie w czasie lektury, mąż tylko trochę narzekał, szczególnie w nocy gdy chichotałam nie dając mu spać.

      Usuń
  4. Tyle dobrego już słyszałam o tych książkach, aż sama się sobie dziwię, że jeszcze ich nie znam. Może to strach przed czytaniem tego, co wiele osób uznaje za zabawne? Raczej rzadko śmieję się przy czytaniu, więc chyba będę musiała sprawdzić na własnej skórze, czy Boček będzie w stanie mnie rozśmieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej śmieszyło zestawienie racjonalnej relacji Marii z wydarzeniami, które miały miejsce . Spróbuj, moim zdaniem warto.

      Usuń
  5. Nigdy nie słyszałam o tych książkach ani o pisarzu, ale teraz mam szczerą ochotę przeczytać. Ciekawe, czy mają to w mojej bibliotece...
    A tak w ogóle, to podziwiam tempo czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj, mam nadzieję, że znajdziesz w bibliotece. Zabawa przednia.

      Usuń
  6. Czeski świat! Muszę w końcu przeczytać tę "osobliwą" książkę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeski, do tego arystokratyczny i przezabawny.

      Usuń
  7. Przeczytałam pierwszą część i szalenie mi się podobała, ale to już pewnie wiesz. Drugą przeczytam jak sobie kupię. Ale przeczytam na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, bo właśnie u Ciebie na blogu arystokratkę podpatrzyłam i od razu dwie części wypożyczyłam i dawno się tak nie uśmiałam. Dziękuję.

      Usuń
  8. Jestem bardzo ciekawa tych książek, bo już wiele dobrego o nich słyszałam. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że powinnam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. coraz częściej natykam się na te książki, chyba wreszcie muszę po nie sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...