sobota, 26 marca 2016

Królestwo, Emmanuel Carrere- recenzja #129

"Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które dokonały się pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy na początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać po kolei". Te słowa otwierające Ewangelię według św. Łukasza wykorzystuje Emmanuel Carrere w swojej ostatniej powieści "Królestwo" prowadząc swoje "śledztwo" i próbując zrekonstruować początki chrześcijaństwa.
Niezwykły przewodnik po Nowym Testamencie, tak pokrótce można opisać tę książkę, choć nie da się jej  jednoznacznie sklasyfikować. Imponuje, fascynuje, skłania do refleksji.


Narodziny chrześcijaństwa  zawsze były dla mnie intrygującym tematem, zresztą jak dzieje każdej z religii. Niesamowite jest to, jak niewielka lokalna sekta żydowska zaczęła pożerać od środka potężne cesarstwo rzymskie i dwadzieścia wieków później wciąż jest jedną z najpotężniejszych religii na świecie. Carrere w "Królestwie" próbuje spojrzeć na Nowy Testament i opowiedzieć jego historię w całkiem inny sposób. Opisuje losy Piotra, Jana, Pawła, Łukasza, autorów Ewangelii, Dziejów Apostolskich i Listów, pokazując ich nie jako świętych,  otrzymują twarz normalnych ludzi, którzy kłócili się, rywalizowali ze sobą i byli zazdrośni.

Głównymi bohaterami Carrere  uczynił Pawła z Tarsu i Łukasza. Paweł, którego jedni uważają za twórcę chrześcijaństwa, inni za jego filar u Carrera jawi się jako człowiek odważny, porywczy, charyzmatyczny, przy tym zręczny polityk, geniusz. Czytając powieść trudno nie odnieść wrażenia że jest postacią  bardzo antypatyczną i niejednoznaczną. Na Pawła patrzymy oczami Łukasza Ewangelisty, jego bliskiego współpracownika, greckiego lekarza. Łukasz, który jako jedyny z autorów Nowego Testamentu nie był Żydem, dopiero po spotkaniu z Pawłem nawrócił się na nową wiarę. Łukasz nie ma takiej siły przebicia i charyzmy jak Paweł, ale patrzy na to wszystko z zewnątrz, z ciekawością, a dzięki swojemu wykształceniu sięga do źródeł, jest reportażystą i pisarzem. To właśnie z Łukaszem utożsamia się autor. Autor wyobraża sobie siebie jako Łukasza, który jest wierny Pawłowi, ale chce dowiedzieć się czegoś o prawdziwym Jezusie, chce go zrozumieć przez to jak żył, jaki był, z kim rozmawiał, co głosił. Chce poznać Jezusa, którego wielu znało i kochało, w przeciwieństwie do Pawła, dla którego liczy się jedynie Jezus jako Syn Boży, który za  nas umiera i po trzech dniach zmartwychwstaje.
Pisarzowi udała się niezwykła rzecz, tchnął w Ewangelię życie. Ten sam Nowy Testament, który słyszymy w kościele, który traktujemy trochę jak zakurzoną starą lekturę, staje się ponownie żywą historią, dzięki Carrerowi, który wydobywa epickość tej opowieści, Ewangelia i Dzieje Apostolskie zaczynają poruszać i do nas przemawiać. Autor sprawia, że ma się ochotę sięgnąć po Biblię i na nowo odkryć historie opisane w Nowym Testamencie.

"Królestwo" to również opis przeżyć i doświadczeń samego autora, kiedyś głęboko wierzącego, później agnostyka, teraz niewierzącego, ale wciąż poszukującego. Carrere opisuje siebie w dwóch różnych momentach swojego życia, dwóch różnych siebie, jako człowieka pełnego wiary i pełnego zwątpienia. Często pisze o sobie, stawiając siebie jako przykład, bo własne doświadczenia są mu najbliższe. Dzięki temu nie uogólnia, nie generalizuje, zbiera świadectwa i stara się się pokazać argumenty obu stron. I właśnie to jest największym atutem tej powieści, usytuowanie autora gdzieś "pomiędzy" niewierzącymi a wierzącymi, nie ocenia nie krytykuje, jest badaczem, który pragnie zrekontrować początki jednych największych religii świata.

W powieści przewija się kwestia wiary, sam autor nieustannie zadaje sobie to pytanie czy wierzy czy nie. Powraca również w "Królestwie" temat zmartwychwstania, który tak naprawdę jest kamieniem węgielnym chrześcijaństwa. Autor cały czas zastanawia się czy racjonalny i rozsądny człowiek może w zmartwychwstanie  uwierzyć, zarówno wtedy jak i dziś.

"Wiara polega na tym, by wierzyć w to, w co się nie wierzy, a nie wierzyć w to, w co się wierzy"

"Królestwo" to jedna z tych książek, które zmuszają do przemyślenia wszystkiego na nowo, Carrere stawia pytania w taki sposób, że czytelnik traci  pewność, że wszystko już wie i że wszystko zostało już powiedziane, zmuszając do ponownego zdecydowania, czy wierzymy i czy jesteśmy chrześcijanami.
To książka, która fascynuje treścią, historyczno-biblijną narracją, refleksyjną naturą, zaskakując przy tym śmiałym i dociekliwym spojrzeniem na początki chrześcijaństwa. Warto przeczytać.

Królestwo, Emmanuel Carrere, Wydawnictwo Literackie 2016, ss. 530

17 komentarzy:

  1. Nie powiem zaintrygowałaś mnie i zachęciłaś! :) Może nie jest to pozycja must have, ale może rozejrzę się za nią w bibliotece za kilka miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miał okazję zachęcam, warto przeczytać.

      Usuń
    2. No i jest to opasłe tomisko, czyli to co lubię :D

      Usuń
    3. Całkiem przyzwoita cegiełka.

      Usuń
  2. Ciekawie się zapowiada :)
    Życzę Ci spokojnych, radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych z najbliższymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu bardzo dziękuję za życzenia, dla Ciebie również spokoju i zdrowia nie tylko na Święta.

      Usuń
  3. Zaczytanych Pięknych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Ciebie również wszystkiego co najlepsze.

      Usuń
  4. można powiedzieć, że mam swego rodzaju kryzys ideologiczny i moje wychowanie w wierze katolickiej trzęsie się w posadach na początku dorosłego życia, gdzie mogę decydować sama za siebie. w sumie to w dalszym ciągu nie jestem pewna, czy opowiedzieć się za wychowaniem czy za własnymi poglądami i myślami, dlatego może spojrzenie na to wszystko z perspektywy autora pomoże mi coś w końcu zdecydować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając Carrera autor postawi Ci wiele pytań, podda w wątpliwość wiele rzeczy, które brane są przez wiele z nas za pewnik. Ta powieść jest idealna dla osób poszukujących, nie daje odpowiedzi,pod tym jest bardzo nieoczywista, jednak daje do myślenia raz po raz stawiając pytanie "w co tak naprawdę wierzysz?". Z pewnością jej lektura pozwoli Ci na wiele rzeczy rzucić nowe światło. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Wielkie brawa za czytelnicze wybory. Obserwując blogi, widząc na różnych fb stronach co ludzie czytają, czasem zastanawiam się czy nie byłoby lepiej gdyby w ogóle nie czytali, zamiast mącić sobie głowy chłamem. Świetnie piszesz, a pisanie o książkach, o literaturze nie jest łatwe. Nie byłbym jednak sobą gdybym się odrobinę nie przyczepił. Jakoś drażni i nie pasuje słowo "reportażysta" w odniesieniu do człowieka żyjącego w czasach Chrystusa. Mama nadzieję że będziesz mieć mi tego za złe, i odwiedzisz również mnie (http://oczytany-facet.blogspot.com/). Ja z wielką przyjemnością linkuję i dodaję do ulubionych. Ciepło i świątecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za bardzo miłe słowa.
      A co do słowa reportażysta w odniesieniu do św. Łukasza, użyłam je celowo, bo najlepiej do niego pasowało. Łukasz nie tylko zbierał świadectwa z życia Jezusa, ale również je wymyślał (wg różnych badaczy jak i Carrere'a), w jego Ewangelii są takie rzeczy, jakich nie ma w żadnej innej Ewangelii, np przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie, którą znajdziemy tylko u Łukasza, epicka, wzruszająca, prawdziwa perła literacka Nie chciałam używać słowo powieściopisarstwo w odniesieniu do jego Ewangelii (jako niewłaściwe). Łukasz jeśli chodzi o Ewangelistów, był wyjątkowy, stąd to określenie. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Temat totalnie nie mój, ale książka wydaje się ciekawa. Tym bardziej, że pisana przez kogoś, kto najpierw był wierzący, później nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pytanie po lekturze darmowego fragmentu: dlaczego na początku autor podaje, że akcja toczy się w Koryncie w PIERWSZYM a nie ok 50 roku po Chrystusie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy nie jest to błąd i nie powinien być wiek zamiast rok, książka wywędrowała z domu, i nie mam tego jak zweryfikować. Paweł z Tarsu urodził się między 5-10 r. n.e i po raz pierwszy był w Koryncie właśnie ok 50 roku i właśnie na okres działalności datuje się początek chrześcijaństwa. Łukasz też żył w I wieku. I dlatego wydaje mi się, że to właśnie o wiek chodzi we wstępie a nie rok.
      Obiecuję, że zweryfikuję, jak tylko będę mieć możliwość. Pozdrawiam serdecznie, i dzięki za czujność, ja na to nie zwróciłam uwagi czytając.

      Usuń
    2. Chwilę to trwało, za co przepraszam. Sprawdziłam sumiennie całą książkę i zdecydowanie jest to błąd tłumaczenia. Chodzi o pierwszy wiek po Chrystusie.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...