sobota, 12 marca 2016

Karuzela samobójczyń, S.J. Bolton - recenzja #122

Co najbardziej lubię w thrillerach? Towarzyszący dreszczyk emocji  i gwałtowne skoki adrenaliny w czasie lektury. Trochę inaczej sprawa się ma z thrillerami psychologicznymi, te mają w sobie coś bardziej przerażającego i gdy są dobrze napisane potrafią nieźle namieszać w głowie i na długo utkwić w pamięci. Taką powieścią, która skutecznie namieszała mi w głowie jest druga część cyklu z Lacey Flint autorstwa S.J. Bolton. "Karuzela samobójczyń" bo o niej mowa, sprawiła, że na samą myśl włosy jeżą się na głowie.

Uniwersytetem w Cambridge wstrząsa seria tajemniczych samobójstw. Kilkanaście młodych dziewczyn odbiera sobie życie wybierając wyjątkowo krwawe, brutalne i makabryczne sposoby. Odsetek samobójstw oraz metody odebrania sobie życia niepokoją doktor Evi Oliver, uniwersytecką psychiatrę, która uważa, że znaczący wzrost liczby samobójstw na uniwersytecie to nie jest zbieg okoliczności. Policja wysyła na uniwersytet Lacey Flint, która ma udawać studentkę i prowadzić obserwację. Jako Laura Farrow wtapia się w studencki świat. Niedługo ktoś zaczyna ją straszyć wykorzystując jej najbardziej skryte lęki. Lacey zaczynają dręczyć koszmary, takie same o jakich mówiły dziewczyny, które później odebrały sobie życie.


"Karuzela samobójczyń" wciąga swoją fabułą od samego początku. Autorce udało się stworzyć niezwykle oryginalną intrygę. Morderstwa popełniane bez udziału sprawców, którzy tak skutecznie wykorzystują największe lęki swoich ofiar, popychając ich tym samym do śmierci. Powieść jest pełna tajemnic, zagadek i niebezpieczeństw. Pisarka stopniowo i bardzo skutecznie podkręca napięcie, tworząc tym samym bardzo dobry thriller psychologiczny.

Autorka stworzyła bardzo dobre portrety psychologiczne dla swoich postaci. Na tym tle wyróżnia się Lacey, której do typowych policjantów nie można zaliczyć. Ma własne problemy, własne tajemnice, lęki. Jej postać jeszcze bardziej pogłębia mrok wyłaniający się z powieści.

Bolton świetnie wykorzystała potencjał jaki tkwi zamkniętym świecie uniwersyteckiego miasteczka, i  dzięki temu że w starych uczelnianych murach Cambridge czai się coś złowieszczego stworzyła odpowiedni  klaustrofobiczny klimat dla swojej powieści. Atmosfera powieści Bolton jest równie gęsta, ciężka i przytłaczająca jak angielska mgła.

"Karuzela samobójczyń" to paskudna historia, która pokazuje, że groza czai się, tak jak twierdził Hitchcock, w naszych własnych umysłach. Prawdziwe zło i bestialstwo jak się okazuje wcale nie potrzebuje dużej ilości rozlanej krwi, wszystko co straszne tkwi w naszych głowach. Emocjonująca i niepokojąca historia, którą ze strachu nie można przestać czytać. Polecam.

Karuzela samobójczyń, S.J. Bolton, Wydawnictwo Amber, 2014, ss.412


26 komentarzy:

  1. Zamknięty świat uniwersyteckiego miasteczka - no to mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och te studenckie czasy, u Bolton tak sielsko nie jest :)

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. O autorce nie słyszałam (jak często ja to powtarzam!), ale fabuła brzmi bardzo ciekawie. nie jestem raczej specjalistką od thrillerów psychologicznych, ale lubię dobre historie z dreszczykiem:)
    Ps do recenzji wkradł Ci sie pleonazm - "uczelnianych murach uczelni":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, poprawiłam moje masło maślane :)

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc wolę czytać thrillery niż kryminały :) Znacznie bardziej lubię czuć dreszczyk emocji, niż tropić i spekulować :D Myślę, że ta pozycja przypadłaby mi do gustu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj przeważa dreszczyk, ale tropienie i spekulacje również się pojawiają, z dominacją strachu.

      Usuń
  5. Mam za sobą cztery książki z tej serii, przy czym ostatnia podobała mi się najmniej:)Trzy pierwsze są świetne a Lacey to intrygująca postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lacey intryguje swoją odrębnością, nie pozostaje mi nic innego jak polować na trzecią część.

      Usuń
  6. Bardzo mnie zainteresowałaś, bo to ciężki klimat z dreszczykiem i zapowiada się na świetny thriller psychologiczny. Rzadko takie czytam, więc tym bardziej chętnie po niego sięgnę. Fabuła nadałaby się na scenariusz filmu... zamknięta przestrzeń i lęki. Ekstra :)

    www.dosc-powaznie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu bałabym się obejrzeć.Cieszę się, że Cię zainteresowałam.

      Usuń
  7. Brr, aż mi ciarki przeszły :D Ja w ogóle nie czytam thrillerów/kryminałów/horrorów, ale wciąż mam marzenie to zmienić. Jednak od tych psychologicznych będę się trzymać jeszcze z daleka, bo później mogę po nocach nie spać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, ciężko mi było po lekturze zmrużyć oko. Mam nadzieję że uda Ci się zaprzyjaźnić z kryminałami i thrillerami, można wśród nich znaleźć perełki po których po nocach spać nie można.

      Usuń
  8. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, ale bardzo zaintrygowała mnie Twoja recenzja. Przede wszystkim po ten rodzaj lektur sięgam najczęściej, a fabuła związana z miasteczkiem uniwersyteckim bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest strasznie, mrocznie...czego można chcieć więcej od dobrego thrillera?

      Usuń
  9. Zapowiada się dosyć mrocznie, a w tego gatunku książkach to plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były fragmenty gdzie cieszyłam się, że mąż śpi obok w łóżku....

      Usuń
  10. Jeśli postaci są dobrze nakreślone, z pewnością będę zadowolona z lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Portrety psychologiczne bardzo się pisarce udały, więc będziesz zadowolona.

      Usuń
  11. Cała seria jest świetna, oficjalnie jestem jej fanką i aktualnie czytam Mroczne przypływy Tamizy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po dwóch powieściach o Lacey też do fanklubu powoli mogę się zapisywać. Cieszy, że trzyma poziom. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Tytuł bardzo zachęca, Twoja recenzja również. To, że portrety bohaterów są dobrze wykreowane też przemawia za tym, żebym przeczytam. Jak tylko utrafię, przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, dużym atutem tej serii, że nie trzeba czytać jej po kolei. Jak będziesz mieć okazję, przeczytaj, nie zawiedziesz się.

      Usuń
    2. A ja powiem na przekór, że polecałabym po kolei :) Chyba, że nie chce się dobrze poznawać bohaterów. Moim zdaniem to jak ewoluuje Lacey i jej "związek" z Markiem jest szalenie ciekawe.

      Usuń
  13. Uwielbiam Bolton i jej cykl z Lacey. "Karuzela" podobała mi się chyba najmniej, choć nigdy nie mogłam jakoś tego sprecyzować, bo fabuła wciąga, poziom utrzymany i wszystko w sumie gra. Na pierwszym miejscu "Ulubione rzeczy", niemal na równi z "Zagubionymi" :) Cieszę się, że nie tylko ja tak dobrze odbieram twórczość Bolton :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...