niedziela, 10 kwietnia 2016

Obejrzane w międzyczasie #3 - marzec 2016

Marzec pod kątem filmowym był wyjątkowo kiepski, niestety brak czasu zrobił swoje. Jak na czytanie mam czas w tramwaju drodze do pracy, gdzie mogę  spokojnie oddać się  lekturze przez prawie dwie godziny, to wygospodarowanie 90 minut by obejrzeć film, to  nie lada wyzwanie z natury logistycznych.
Udało mi się jednak, obejrzeć w marcu cztery filmy, jak zwykle w moim przypadku misz- masz gatunkowy:

piątek, 8 kwietnia 2016

Niehalo, Ignacy Karpowicz- recenzja #134

"Niehalo" to bardzo trafiony tytuł dla debiutanckiej powieści Ignacego Karpowicza. Moje pierwsze wrażenie podczas lektury to konsternacja, bo powieść jest niespójna, nielogiczna i bardzo niehalo. Jak tylko wszystkie puzzle wskoczyły na swoje swoje miejsce, uważam, że "Niehalo", tak inna niż czytane przeze mnie "Sońka" i "Gesty" stanowi doskonałą intelektualną rozrywkę i jest jak najbardziej "halo".

Powieść zaczyna się bardzo zwyczajnie, normalne poranki w przeciętnej polskiej rodzinie klasy średniej, gdzie z uśmiechem przyglądamy się "rodzinnej sielance" tytułowego bohatera Maćka. Maciek mieszkający w Białymstoku, dwudziestoczteroletni student polonistyki, pisze pracę magisterską. Ma pretensje o wszystko, do wszystkich, począwszy od rodziny, przez swoją promotorkę, znajomych, kończąc w zasadzie na całym społeczeństwie. Nienawidzi swojego miasta, swojej pracy, nie układa mu się nawet z dziewczyną. Czy to z Maćkiem jest coś "niehalo", czy może zresztą świata. Oczywiście sfrustrowany bohater winę zrzuca na otoczenie.
Kiedy wychodzi do sklepu po mleko, nie podejrzewa, że ten zwyczajny dzień okaże się jednym z najdziwniejszych w jego życiu.

środa, 6 kwietnia 2016

Ślepe stado, John Brunner - recenzja #133

"Ślepe stado" Johna Brunnera należy do tych książek, które jak się tylko kończy czytać,  odczuwa się przemożny głód świeżego powietrza i czystej wody oraz wielką radość, że to tylko fikcja literacka. Mimo, że od powstania dystopijnej wizji Brunnera  minęło dobrych 44 lat  (powieść powstała w 1972 roku) to książka wciąż "zachodzi za skórę", budzi trwogę trwogę swoim realizmem i jest najbardziej aktualna. Pokuszę się na stwierdzenie, że "Ślepe stado" to apokalipsa wg Brunnera, wizja katastrofy ekologicznej, do której sukcesywnie dążymy.

Brunner w swojej powieści kreśli wizję skutków niszczenia ziemskiego środowiska. Powietrze jest tak zatrute, że ludzie zmuszeni są nosić maski filtracyjne. Woda jest niezdatna do picia, szerzą się epidemię, a patogeny je wywołujące są oporne na wszelkie antybiotyki,  występują plagi szczurów i gwałtownie wzrasta śmiertelność noworodków. Stany Zjednoczone gdzie toczy się akcja jest na skraju wojny domowej, rząd praktycznie nie funkcjonuje i nie robi nic by powstrzymać katastrofę, troszcząc się jedynie o utrzymanie się przy władzy. Korporacje zarabiają krocie na maskach tlenowych, wodzie i organicznej żywności. Organizacje ekologiczne byle tylko otworzyć ludziom oczy posuwają się do terroryzmu, podkładając bomby i strzelając do obywateli. Jedyna osoba znająca prawdę o przyczynach kryzysu, działacz ekologiczny Austin Train, musi się ukrywać. Ruch ekologiczny uważa go za swojego przywódcę, rząd zrobi wszystko by tylko go złapać, a najlepiej stracić. On jednak ma własny plan, który pragnie zrealizować.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Nomen Omen, Marta Kisiel - recenzja #132

Marta Kisiel znana większości jako Ałtorka ( jak sama o sobie pisze) bliższa jest mi jednak jako tłumaczka. Już nie raz mogłam się przekonać jak świetnym jest tłumaczem, czytając powieści   w jej przekładzie. "Nomen Omen" to moje drugie spotkanie z  Martą Kisiel pisarką.   Powieść absurdalna, groteskowa i prześmiewcza, przy której można osiągnąć stan bliski nirwany.

Główną bohaterką powieści jest Salomea Klementyna Przygoda, która przyciąga kłopoty jak magnes. Pewnego dnia dwudziestopięciolatka postanawia uwolnić się od swojej zwariowanej familii i przeprowadza się do Wrocławia. Wolność Salki nie trwa długo, bo po kilku dniach w swoim łóżku odnajduje swojego brata. Niedaś postanawia doszczętnie zatruć siostrze, oznajmiając siostrze, że planuje z nią zamieszkać. Wizyta brata to dopiero początek przygód a raczej dramatów i tragedii Salki: Niedaś zostaje oskarżony o morderstwo, a przez własną siostrę o usiłowanie utopienia w Odrze. Sympatyczna starsza Pani od której Salka wynajmuje mieszkanie dwoi się i troi, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Do tego dorzucimy zmartwychwstałego pradziadka i przedwojenne Breslau w tle. Ahoj Przygodo!

sobota, 2 kwietnia 2016

Rewizja, Remigiusz Mróz - recenzja #131

Z niecierpliwością czekałam na kolejny tom przygód Chyłki i Zordona. Już po lekturze "Zaginięcia" wiedziałam że czeka mnie wiele niespodzianek i sama zastanawiałam się w jakim kierunku potoczy się życie bohaterów, ale nie przewidziałam rewolucji jaką zafundował Remigiusz Mróz w  "Rewizji" swoim bohaterom. Tak sponiewierać moją ulubioną Chyłkę, zero litości.

Po zakończeniu sprawy Szlezyngierów Joanna Chyłka zamieniła karierę w kancelarii prawniczej Żelaznym&McVayu na etat prawnika w galerii handlowej. Pewnego dnia w galerii pojawia się Rom- Robert Horwat (Bukano), którego żona i córka zostają brutalnie zamordowane.  Polisa na życie jaką posiadały zamordowane opiewa na tak gigantyczną kwotę, że towarzystwo odmawia wypłaty świadczenia. Chyłka proponuje pomoc Bukano. Sprawa się komplikuje, gdy towarzystwo i prokurator oskarżają Roma o zamordowanie żony i córki. Chyłka, której kondycja fizyczna jak i psychiczna pozostawiają wiele do życzenia rozpoczyna walkę o uniewinnienie swojego klienta.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...