Twórczość Roberta M. Wegnera to jedno z moich największych odkryć ubiegłego roku. Pisarz urzekł mnie nie tylko swoim lekkim piórem, ale również niezwykłą wyobraźnią i wielkim talentem do światotworzenia.
"Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza" tego autora to już trzecia wyprawa do Meekhańskiego Imperium. Do tej pory pisarz zachwycał świetnie skonstruowanymi opowiadaniami. Tym razem postawił na dłuższą formę, zgrabnie przeniósł poznane w opowiadaniach wątki, tworząc pierwszą pełnowymiarową powieść. Kolejny raz serwując wielką czytelniczą ucztę.
"Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza" tego autora to już trzecia wyprawa do Meekhańskiego Imperium. Do tej pory pisarz zachwycał świetnie skonstruowanymi opowiadaniami. Tym razem postawił na dłuższą formę, zgrabnie przeniósł poznane w opowiadaniach wątki, tworząc pierwszą pełnowymiarową powieść. Kolejny raz serwując wielką czytelniczą ucztę.
Wozacy Verdanno uciekają z Imperium, tysiące wozów przemierzają Olekady, a drogę przeciera im Czerwona Szóstka pod wodzą rudego porucznika Kennetha- lyw-Darawyta. Zmierzają na Wyżynę Lutherańską do utraconej ojczyzny, ku spotkaniu z se-kohlandzką potęgą, dowodzoną przez samego Ojca Wojny.
W tym samym czasie Szczury jako szpiegów wysyłają dziewczyny z czaardanu Laskolnyka, Kailean i Daghenę by wyjaśniły przyczynę tajemniczych morderstw i zniknięć ludzi, które zdarzają się w Olekadach.

