środa, 1 lutego 2017

Świat równoległy, Tomek Michniewicz- recenzja #266

Istnieją miejsca, w których kiedyś byliśmy i które wydaje się nam, że znamy. Są miejsca i ludzie, o których myślimy, że znamy, bo przecież czytamy o nich w prasie, oglądamy na ekranie telewizora. Jednak czy fragment tego co widzimy, tego co serwuje nam telewizja jest autentyczna? Czy wierzymy w pejzaż wykreowany przez media, który powoduje, że zaczynamy stereotypowo postrzegać ludzi i świat?
Tomek Michniewicz w swojej książce "Świat równoległy" zmusza nas abyśmy wyszli z naszej strefy komfortu, wyzbyli się stereotypów i szeroko otworzyli oczy i zaczęli odkrywać "na wszelkie sposoby próbować dotknąć "autentycznego" świata, czymkolwiek ten autentyzm miałby być? Zejść z utartego szlaku, odrzucić cały ten teatr przyszykowany dla turystów, poszukać głębiej. Dotrzeć tam, gdzie rzadko kto dociera."


"Świat równoległy" to zapis ośmiu podróży, na różne kontynenty, opowieść o miejscach i ludziach, o których wydaje nam się, że znamy. Wyruszamy do Pakistanu, "kolebki terrorystów", bo zgodnie z obrazami z telewizji, każdy Pakistańczyk, w zasadzie każdy muzułmanin,  to terrorysta. A w rzeczywistości to ludzie przyjaźni, otwarci na pomoc. Co z tego, że brodaci, w kubrakach, czapkach topi, są tacy jak my. W innym reportażu Michniewicz przedstawia trudną drogę, którą muszą przejść żołnierze polskich jednostek specjalnych, by móc należeć do elity jaką jest GROM. Elity, o której w Polsce w pewnym momencie wszyscy zapominają. Dlaczego? Ponieważ media już o nich nie mówią. Szokuje reportaż na temat turystyki w Egipcie. Z Michniewiczem wyruszamy także do Tajlandii, RPA, do więzienia o maksymalnym rygorze San Quentin w Kalifornii, poznajemy sportowców ekstremalnych czy islamskich Sufi.

"Świat równoległy" był dla mnie sporym zaskoczeniem. Spodziewałam się książki stricte podróżniczej  utrzymanej w klimacie "Samsary", jednak reportaże Tomka Michniewicza to historie głębsze, z drugim dnem, zadziwiają, szokują, nie serwują gotowych odpowiedzi, za to dają mocno do myślenia  i stawiają mnóstwo pytań. Który obraz świata jest prawdziwy? Ten uporządkowany, który mamy w głowie, ukształtowany przez media, czy ten widziany z perspektywy leżaka w Sharm-el-Sheikh? A może jest jeszcze inny równoległy świat?
Świat się zmienia, obraz jaki zarysował się podczas pierwszej wizyty, może być całkowicie odległy podczas kolejnych podróży. Widzimy tylko co chcemy zobaczyć i taką wizję świata, którą chce nam pokazać strona którą odwiedzamy. "Wizję ich świata równie nieprawdziwą, jak wysprzątany na pokaz salon, gdy idą goście. Czasem ponętną, piękną, ujmującą, czasem obraz nędzy i rozpaczy, czasem okrucieństwa. Czy zawsze jest tylko jedna prawda, którą można odkryć?"
I chyba jest tak, że zbyt szybko wyciągamy wnioski, oceniamy, stawiamy kropkę, zamiast znaku zapytania, bo być może jest kolejna warstwa, którą należy zdrapać, odsłonić by zobaczyć kolejny, pełniejszy obraz świata.

Tomek Michniewicz porusza przy okazji reportaży istotną,  z mojego punktu widzenia,  kwestię, o roli reportera. Czy reporter ma być beznamiętnym obserwatorem rzeczywistości, bez możliwości ingerencji w zło, jakiego często jest świadkiem? Czy jego zadaniem jest tylko pokazywanie niesprawiedliwości, bez niesienia pomocy? Czy jak słusznie zauważa podróżnik dziennikarz przestaje być człowiekiem?

Tomek Michniewicz w "Świecie równoległym" odkrywa przed nami świat, niekoniecznie przyjazny, być może nie taki jakim chcielibyśmy go widzieć, ale  autentyczny. Historie opowiedziane z dziennikarskim, emocjonalnym zaangażowaniem, które znacznie bardziej przypadło mi do gustu niż chłodny reporterski dystans. Świat, żeby poznać trzeba przeżyć i poczuć. I właśnie taka jest ta książka, pełna emocji. I pełna pytań, na które odpowiedzi musi poszukać sami, w czasie kolejnych podróży, wracając do poznanych miejsc i poszukać głębiej, ukrytych,  równoległych światów.

Świat równoległy, Tomek Michniewcz, Wydawnictwo Otwarte, 2015 , ss. 363

11 komentarzy:

  1. Wspomniałaś o tym, co nigdy nie daje mi spokoju - o roli reportera. Zawsze mnie to zastanawiało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor w książce podaje świetny przykład, reportera robiącego zdjęcie umierającej dziewczynce. Pomóc czy nie pomóc? Obserwować rzeczywistość bez najmniejszej ingerencji? Wydaje mi się, że trzeba utracić jakąś cząstkę człowieczeństwa by obserwować bez pomocy, ale może się mylę.

      Usuń
  2. Chętnie przeczytam, bo bardzo lubię takie książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, całkiem inne spojrzenie na podróże.

      Usuń
  3. Tytuł książki coś obij mi się o uszy, ale jakoś nie zwróciłam na nią większej uwagi. Ciekawi mnie to połączenie reportaży podróżniczych z tym bardziej ludzkimi. Wydaje mi się, że w podobnym klimacie mogę ci polecić książki Andrzeja Stasiuka - czytałam jego "Wschód", zahaczający dość mocno o prozę poetycką, i mam ochotę na więcej :)

    Pozdrawiam,
    Między sklejonymi kartkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stasiuka uwielbiam, czytałam co prawda niewiele jego książek, ale uwielbiam jego styl i język, więc po kolejne jego książki z pewnością sięgnę. A książkę Michniewicza gorąco Ci polecam.

      Usuń
  4. Brzmi bardzo intrygująco. Jak do tej pory czytałam tylko "gorączkę", ale chciałabym sięgnąć po inne książki autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się czegoś innego, ale "Świat równoległy" bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zachęcam, warto.

      Usuń
  5. Bardzo, bardzo chcę przeczytać :)! Kiedyś na wykładach na studiach mieliśmy o takich pierwszych wrażeniach albo obrazach, które kojarzymy od razu z regionem. A w końcu każdy obszar ma swoje dwie strony...

    Pozdrawiam, przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że autor poświęca też trochę miejsca samej pracy reportera. Jest to pozycja, którą przeczytam chętnie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamy zbyt zamknięte umysły, aby udowodnić sobie i światu, że powiedzenie - każdy arab to terrorysta - jest mylne. Czasami mam wrażenie, że nagonka na imigrantów, jest podobna do nagonki na Żydów w czasie międzywojennym. Choć z drugiej strony, nie znam mentalności tych ludzi i nie wiem jakimi prawami się kierują. Wracając jednak do książki. Postawiłaś ważne pytania, czy dziennikarz przestaje być człowiekiem? Nie może pomagać? Chciałabym przeczytać tę książkę i dowiedzieć się co się w niej mieści. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...