sobota, 18 lutego 2017

Ścieżki północy, Richard Flanagan- recenzja #273

"Tego wieczoru, gdy leżał w hotelowym łóżku z Lynette Maison, miał obok siebie na podłodze, zresztą jak zawsze, bez względu na to, gdzie akurat przebywał, książkę, albowiem kiedy osiągnął wiek średni znowu zaczął czytać. Dobra książka, doszedł do wniosku, sprawia, że chce się ją przeczytać jeszcze raz. A książka wielka każe człowiekowi jeszcze raz przeczytać swoją duszę. Rzadko spotykał takie książki, z wiekiem coraz rzadziej. Mimo to wciąż ich szukał, jak jeszcze jednej Itaki, do której wiecznie zmierzał."
Odnalazłam swoją literacką Itakę, powieść wielką, wyróżnioną w 2014 roku Nagrodą Bookera powieść Richarda Flanagana "Ścieżki Północy". Opowieść o wojnie, niespełnionej miłości, rozpaczy, samotności, niewyobrażalnym okrucieństwie i pamięci. Historia, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Przerażająca i piękna jednocześnie.


Dorrigo Evans jest pochodzącym ze zwykłej rodziny chirurgiem. Udaje mu się opuścić Tasmanię, skończyć medycynę w Melburne i zaręczyć z dziewczyną z wyższych sfer.  Na krótko przed wyjazdem na front spotyka Amy, tajemniczą dziewczynę z czerwonym kwiatem we włosach, w której się zakochuje, i która okazuje się być żoną jego krewnego.
Dorrigo trafia do obozu jenieckiego do Syjamu, w którym zostaje wyznaczony na dowódcę australijskich jeńców wojennych, którzy są wykorzystywani przez Japończyków do budowy Kolei Śmierci, mającej połączyć Bankok z Rangunem. Zadanie, które wydaje się niewykonalne, pochłaniające tysiące ofiar. Evans codziennie jako lekarz musi walczyć o życie swoich kolegów, odraczając ich śmierć, albo wręcz przeciwnie przyspieszając ją, stając się dla nich bogiem.

"Ścieżki północy" to powieść zbudowana za zasadzie kontrastów. Flanagan zderza ze sobą okrutną wojnę z wielką namiętnością i miłością. Bestialstwo Japończyków obcinających jeńcom głowy z recytowaną przez nich w tym czasie wiersze haiku,  okrucieństwo z próbami ratowania resztek człowieczeństwa. Samotność, ogrom bólu i cierpienia z krótkimi chwilami szczęścia, które dają siłę australijskim żołnierzom by przetrwać kolejny dzień w dżungli. To właśnie za sprawą tych kontrastów, zestawieniem tego co niewyobrażalne, z tym co piękne powieść jest przytłaczająca, urzeka głębią, a emocje, które wywołuje są namacalne, ranią boleśnie, pozostawiając na długo. 

Flanagan oddaje  słowami ból i cierpienie, które wydaje się, że nie można opisać w żaden sposób. Wojna, o której opowiada autor, jej zło, bezsensowna śmierć, którą niesie, ludzkie okrucieństwo wstrząsnęła mną do trzewi. 
Przedstawiając życie głównego bohatera, któremu udało się  przeżyć obóz, przeplatając wojenne obrazy z krótkimi chwilami szczęścia, których doświadczył nim trafił w piekło wojny, oraz życiem po wojnie, pokazuje, że ofiary wojny są wieczne. Evans, który w czasie wojny codziennie walczył o życie swoje i kolegów, po wojnie staje się cieniem. Dla otoczenia jest bohaterem wojennym, sam czuje się kłamcą, który ocalił siebie, pozwalając umrzeć innym. Dorrigo twierdzi, że "szczęśliwy człowiek nie ma przeszłości, a nieszczęśliwy nie ma nic poza nią". Nie chce pamiętać, ale wciąż przeżywa czas wojny. Został naznaczony wojną, która zabrała mu wszystko. Odniósł sukces, bogactwo, które uświadomiły mu co tak naprawdę utracił.
Wojna to ofiary, która ponosi każda ze stron. Japończycy, oprawcy, po wojnie sami czują się pokrzywdzeni, płacąc cenę za oddanie cesarzowi i wierność idei. 

Najgorszy spustoszenie jakie powoduje wojna, to fakt, że zmienia sposób w jaki patrzymy na świat, sprawiając, że stajemy się obojętni wobec cierpienia, zła. Obojętność, w którą wierzyliśmy, że w czasie piekła wojny pozwoli nam przetrwać, przeżyć kolejny dzień, przenosimy do tego świata bez wojny, sprawiając, że to właśnie zło rządzi światem. Ale czy można przejść przez życie, będąc obojętnym wobec zła, przemocy?

"Przez chwilę sądził, że uchwycił prawdę straszliwego świata, w którym nie można uciec od koszmaru,  w którym przemoc jest wieczną, ogromną i jedyną prawdą, większą niż jakikolwiek bóg, czczony przez człowieka, bo tylko ona jest prawdziwym bogiem."

"Ścieżki północy" Richarda Flanagana posiada wszystkie cechy wielkiej powieści. Poruszająca historia, krwiści bohaterowie, okrutna wojna, wielka miłość i niezwykły kunszt językowy. Używając języka wręcz poetyckiego, pełnego metafor opisał piekło na ziemi jakie zgotowali ludzie innym ludziom. Subtelnie i naturalistycznie opisuje wszystkie możliwe oblicza cierpienia, przedstawiając coś co nas przerasta i nie potrafimy, albo raczej nie chcemy sobie nawet wyobrazić. 
Wstrząsająco piękna. Prawdziwy diament.

Ścieżki północy, Richard Flanagan, Wydawnictwo Literackie, 2015, ss. 473

7 komentarzy:

  1. Miłość, wojna i samotność? Zapisuję tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach. Ostatnio zaś czytałam "Pragnienie".

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i pokochałam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam na razie tylko ,,Pragnienia" autora, ale sięgnę z pewnością po inne książki Flanagana, bo zachwyca swoim pisarstwem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo słyszałam zarówno o Flanaganie, jak i o "Ścieżkach północy". Widziałam te książkę w swojej bibliotece i podczas następnej wizyty na pewno się nią bliżej zainteresuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawa propozycja, muszę się jej bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest coś takiego w tej historii, co skłania mnie ku niej...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...