sobota, 13 czerwca 2015

Autostopem przez galaktykę, Douglas Adams - recenzja # 7

Cieszę się że są takie książki, jak "Autostopem przez galaktykę", a przede wszystkim tacy autorzy jak Douglas Adams.


Absurdalna, komiczna, dowcipna do granic możliwości, tak pokrótce można scharakteryzować powieść Adamsa. Międzygalaktyczne szaleństwo.
W  skrócie fabuła: Ziemiak ( dobrze czytacie Ziemiak nie Ziemianin) Arthur Dent dowiaduje się w dość niezwykłych okolicznościach, że jego przyjaciel niejaki Ford Prefekt jest kosmitą, a Ziemia ma za chwilę zostać unicestwiona, bo leży na trasie planowanej kosmicznej autostrady. Żeby uratować przyjaciela przez niechybną śmiercią  Ford zabiera Artuhra statkiem kosmicznym w podróż po galaktyce, oczywiście autostopem. Wiem, brzmi to głupio i absurdalnie, ale to dopiero początek ich przygód w czasie i przestrzeni.
Książka jest fantastyczna i nie tylko mam tu na myśli, że to świetnie napisana science- fiction, dawno tak dobrze nie bawiłam się czytając powieść ( lepiej bawił się chyba tylko autor w czasie pisania) - cudowny odstresowywacz. Książka to gigantyczna dawka absurdalnego, zwariowanego, satyrycznego  i bardzo brytyjskiego humoru, trochę w stylu Monthy Pythona.
 
Sam tytułowy przewodnik "Autostopem przez Galaktykę" to dla mnie taka wczesna wersja Wikipedii.
Nie sposób nie wspomnieć o  bohaterach: Artura, Forda oraz mojego ulubieńca Marvina- cierpiącego na depresję robota. Trochę surrealistyczne towarzystwo jak na galaktycznych autoostopowiczów.
"Autostopem przez galaktykę" to fantastyczne, poruszające wyobraźnię międzygalaktyczne przygody które można czytać i czytać..... a to dopiero  pierwszy z pięciotomowej trylogii.


Autostopem przez Galaktykę, Douglas Adams, Wydawnictwo Albatros, 2005, ss. 240

moja subiektywna ocena: 5/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...