piątek, 11 sierpnia 2017

Jutro przypłynie królowa, Maciej Wasielewski- recenzja #338

Położona na Oceanie Spokojnym, niewielka, bo zajmująca zaledwie cztery kilometry kwadratowe, wulkaniczna wyspa na której ponad dwieście lat temu znaleźli schronienie buntownicy z brytyjskiego okrętu Bounty. Pitcairn, zamorskie terytorium Wielkiej Brytanii z zewnątrz wydaje się być rajem na Ziemi. Gaje mandarynkowe, ananasy, palmy i wyjątkowy miód, który podobno gości na stole królowej Elżbiety II. Do tego odciętego od świata miejsca zabiera nas w swojej książce "Jutro przypłynie królowa" Maciej Wasielewski, jednak zamiast do raju trafiamy do piekła, którego koszmar trudno będzie wymazać z pamięci.

"Samotny kamień Oceanu Spokojnego", wyspa- twierdza, na której przebywa około pięćdziesięciu mieszkańców,  która nie posiada portu ani lotniska, a statki w pobliże wyspy zawijają sześć razy do roku. "Pitcairn jest miejscem naturalnej selekcji. Żyją tam ludzie niezłomni, gotowi poświęcić życie dla wspólnoty", dumni z tego że w ich żyłach płynie Fletchera Christiana. Żyją w zamkniętej społeczności, która rządzi się własnymi zasadami i w której obcy nie są mile widziani.

Raj skrywa swoje mroczne tajemnice, okryte kurtyną milczenia.  Pedofilia, gwałty, kazirodztwo to codzienność dla mieszkających na wyspie kobiet. Codzienność, która dla sprawców stanowi jedynie zakorzenioną w polinezyjskiej kulturze rozwiązłość.

"Gwałt był częścią dnia. Jak jedzenie. Byłeś głodny zrywałeś mandarynkę. Naturalna czynność."

Ofiary dorastają i milcząco obserwują jak ich córki stają się ofiarami przemocy, ojcowie nazywają dziewczynki dziwkami,  gwałty urojeniami, a jedyne na co ich stać to podtruwanie oprawcom drzew w sadzie. Kiedy ofiary decydują się oskarżyć swoich oprawców, spotyka je ostracyzm i  same muszą uciekać w obawie o swoje bezpieczeństwo, a skazani w spektakularnym procesie w 2004 roku sami czują się ofiarami.

"Jutro przypłynie królowa" jest przerażającym studium zamkniętej społeczności. Wspólnoty opartej na kłamstwach, strachu, w której tak jak ananasy nazywane są jabłkami,  zło i okrucieństwo staje się normą. Wyspiarze uwierzyli, że sami mogą stanowić prawo i tym samym mogą pozwolić sobie na wszystko, tworząc własną moralność. Hipokryci, którzy potępiają, "gdy ktoś ukradnie owoc z drzewa albo gdy znęca się nad kotem. O gwałtach milczeli."
Ta maleńka społeczność oparta na zależnościach, długu wdzięczności, który jest najcenniejszą walutą na wyspie, być może dlatego wyspa stała się dla nich więzieniem, pułapką z której nie potrafią się uwolnić.

Maciej Wasielewski w swoim reportażu opisał przerażającą historię społeczności, która za wszelką cenę pragnie bronić stworzonego przez siebie piekła, bronić swojej tożsamości, opartej na lojalności, bólu, poniżeniu, strachu i hipokryzji. "Jutro przypłynie królowa" to obraz okrutnego oblicza zła, które tkwi w człowieku, koszmaru od którego nie można uciec.


Informacje o książce:
Autor: Maciej Wasielewski
Tytuł:  Jutro przypłynie królowa
Wydawnictwo: Czarne
Miejsce i rok wydania: Wołowiec, 2013
Liczba stron:166

3 komentarze:

  1. To jest na faktach?! Pierwsze słyszę. Nie ogarniam. :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytałam też nie wierzyłam, ale niestety na faktach.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...