poniedziałek, 10 lutego 2020

Słone ścieżki, Raynor Winn

Raynor Winn i jej mąż Moth Walker, są ze sobą od czasów studiów. Kupili w Walii upadającą farmę, odbudowali ją cegła po cegle, stworzyli pełen miłości dom, w którym wychowali dzieci, hodowali zwierzęta, przyjmowali wczasowiczów, co pozwalało na utrzymanie domu i gospodarstwa. Nagle, z dnia na dzień tracą wszystko. Zła inwestycja, zdrada przyjaciela sprawiają, że tracą dom, gospodarstwo i wszystkie środki do życia. Stają się bezdomni, a jakby tego było mało u Motha lekarze diagnozują nieuleczalną chorobę. Co robią?
Mając w rękach przewodnik Paddy'ego Dillona pakują do plecaków śpiwory, namiot,  trochę żywności i wyruszają południowo- zachodnim szlakiem wzdłuż wybrzeża Wielkiej Brytanii, która wije się przez 630 mil wzdłuż klifów, plaż Devon i Kornwalii. Mają tylko siebie, zawartość plecaków i 48 funtów, które wpływa na ich rachunek bankowy raz w tygodniu z opieki społecznej.

Pierwszym pytaniem, które pojawiło się w mojej głowie czytając "Słone ścieżki" Raynor Winn było, co sama zrobiłabym w sytuacji, w której znalazło się angielskie małżeństwo? Czy miałabym tyle odwagi, by spakować  się i wyruszyć  w drogę, wiedząc, że na moim partnerze wisi wyrok śmierci, nie mam domu i nie mam gdzie wrócić? Czy przemierzane dziesiątki kilometrów dziennie pozwoliłby wszystko przemyśleć, poukładać, zaplanować co dalej i co najważniejsze dać spokój ducha?
Ja mogę tylko zastanawiać się co by było gdyby, wiem natomiast, że decyzja, którą podjęli Moth i Raynor była dla nich niezwykle ważnym doświadczeniem. Sprawdzianem, który ich z jednej strony napiętnował,  z drugiej pozwolił poczuć się prawdziwie wolnym.

"Słone ścieżki" to książka, która nie tylko jest dziennikiem z wędrówki. Raynor Will napisała opowieść o tym jak wyprawa, którą podjęli na zawsze zmieniła ich życie, wzmocniła łącząca ich więź, ofiarowała poczucie wolności, pozwoliła pogodzić się z sytuacją w której się znaleźli, na nowo nauczyć się mieć nadzieję i dzięki przyrodzie odkryć ogromne pokłady siły i wytrzymałości. 

"Zaznawałam nieba, ziemi, wody i cieszyłam się, że jestem częścią żywiołów, nie czując otchłani bólu otwierającej się na wspomnienie straty naszego miejsca pośród tego wszystkiego. Stanowiłam część całości. Nie potrzebowałam do tego kawałka ziemi. Mogłam stać na wietrze i być wiatrem, deszczem i morzem. To wszystko było mną, a ja byłam bez tego niczym."

"Słone ścieżki" to również smutna historia o piętnie bycia bezdomnym. W powieści można znaleźć wiele reakcji spotykanych na trasie przez bohaterów ludzi, którym Raynor i Moth opowiedzieli o swojej sytuacji. W większości przypadków,  miła konwersacja nagle się urywała i rozmówca szybko odchodził. W końcu by uniknąć odrzucenia przez ludzi, wymyślili kłamstwo że "sprzedali dom w poszukiwaniu przygody urozmaicającej im wiek średni i szli gdzie wiatr ich poniesie". Dwie różne odpowiedzi i zupełnie odmienne reakcje otoczenia.  Te sceny pokazują jak my jako społeczeństwo traktujemy bezdomnych, przeważnie uważając ich za pijaków, narkomanów,  chorych psychicznie, którzy budzą nasz wewnętrzny lęk i niechęć. Często przy tym zapominamy, że przyczyny bezdomności mogą być różne, ale jakie by one nie były, bezdomni zawsze zasługują na naszą pomoc i szacunek.

"Słone ścieżki" Raynor Winn to powieść z której bije ogromne ciepło i wewnętrzny spokój. Inspirująca i kojąca historia, która każe zastanowić się nad naszym życiem, problemem bezdomności. Opowieść, która daje nadzieję, bez względu na to co przygotowało dla nas życie, dla każdego z nas w końcu zaświeci upragnione słońce. I w końcu to powieść o tym, jak ważny jest dla nas dom, zarówno ten utracony, odbudowany i odzyskany, czasem w najbardziej nieoczekiwany i niespodziewany sposób.

Informacje o książce:
Autor: Raynor Winn
Tytuł: Słone ścieżki
Tytuł oryginału: The Salt Path
Przekład: Kamila Slawinski
Wydawnictwo Marginesy
Miejsce i data wydania: Warszawa, 2020
ilość stron: 348

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...