Lipowo mnie wciągnęło, chyba na dobre. I dobrze mi z tym. Dzięki trzeciemu już tomowi z tego cyklu "Trzydziesta pierwsza" Katarzyny Puzyńskiej miałam okazję spotkać starych znajomych, poznać nowych, odkryć kolejne tajemnice mieszkańców. Zdawało by się, że autorka mnie już niczym nie zaskoczy, dostanę powieść w znanym mi już schemacie, ale pomyliłam się. Bardzo emocjonalna była ta powieść, przynajmniej dla mnie.
W Lipowie powoli zbliżają się święta Bożego Narodzenia, jednak świąteczny nastrój mieszkańców Lipowa zostaje zburzony przez Tytusa Weissa, który opuszcza więzienie, po odbyciu piętnastoletniego wyroku za podłożenie ognia, gdzie zginęło cztery osoby. Jakby kłopotów było mało, we wsi zjawia się szwedzkie rodzeństwo, które grozi bratu Tytusa, Filipowi. Równolegle w Lipowie zjawia się naukowiec, badający Cichy Lasek, miejsce gdzie w latach sześćdziesiątych członkowie sekty popełnili zbiorowe samobójstwo. Daniel Podgórski z kolegami próbuje zapanować nad sytuacją, jednak niespodziewanie na dzień przed Wigilią wybucha pożar, w którym ginie Filip Weiss, a podejrzenia padają na jego brata.



