poniedziałek, 8 lutego 2016

Trzydziesta pierwsza, Katarzyna Puzyńska- recenzja #107

Lipowo mnie wciągnęło, chyba na dobre. I dobrze mi z tym. Dzięki trzeciemu już tomowi z tego cyklu "Trzydziesta pierwsza" Katarzyny Puzyńskiej miałam okazję spotkać starych znajomych, poznać nowych, odkryć kolejne tajemnice mieszkańców. Zdawało by się, że autorka mnie już niczym nie zaskoczy, dostanę powieść w znanym mi już schemacie, ale pomyliłam się. Bardzo emocjonalna  była ta powieść, przynajmniej dla mnie.

W Lipowie powoli zbliżają się święta Bożego Narodzenia, jednak świąteczny nastrój mieszkańców Lipowa zostaje zburzony przez Tytusa Weissa, który opuszcza więzienie, po odbyciu piętnastoletniego wyroku za podłożenie ognia, gdzie zginęło cztery osoby. Jakby kłopotów było mało, we wsi zjawia się szwedzkie rodzeństwo, które grozi bratu Tytusa, Filipowi. Równolegle w Lipowie zjawia się  naukowiec, badający Cichy Lasek, miejsce gdzie w latach sześćdziesiątych członkowie sekty popełnili zbiorowe samobójstwo. Daniel Podgórski z kolegami próbuje zapanować nad sytuacją, jednak niespodziewanie na dzień przed Wigilią wybucha pożar, w którym ginie Filip Weiss, a podejrzenia padają na jego brata.

niedziela, 7 lutego 2016

Obejrzane w międzyczasie #1 - styczeń 2016

Nie jestem zwierzem filmowym. Obejrzenie jakiegokolwiek filmu to dla mnie duże wyzwanie. Z książkami nie mam problemu, bo czytam w tramwaju w drodze do pracy i z powrotem, a to już dwie godziny dziennie, więc wyzwanie "Przeczytam 52 książki w roku" nie jest dla mnie większym problemem, ale obejrzenie jednego filmu tygodniowo to dla mnie nie lada wyczyn. Dlatego postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu zorganizowanym przez Martę Mrowiec (klik), żeby mieć dodatkową motywację, by coś obejrzeć.
Ten post powinien mieć raczej tytuł obejrzane nad deską do prasowania, bo to właśnie wtedy mam chwilę, żeby coś obejrzeć, inną sprawą jest to, że zdarza się, że 90 min zamienia się w serial, który oglądam przez trzy kolejne dni, ale lepsze to niż nic. I tym sposobem w styczniu obejrzałam więcej filmów niż w całym 2015.
Zapraszam na małe filmowe podsumowanie stycznia.

sobota, 6 lutego 2016

Z dala od zgiełku, Thomas Hardy- recenzja #106

Nie jestem pewna, czy prędko sięgnęłabym po powieść Thomasa Hardego  " Z dala od zgiełku",gdyby nie fakt, że w rocznych podsumowaniach na blogach bardzo często była w czołówce najlepszych książek.  To była tylko dodatkowa motywacja, by ją przeczytać. Cieszę się, że dałam się namówić, bo otrzymałam przepięknie napisaną powieść o różnych obliczach miłości. "Z dala od zgiełku" to w zasadzie romans, za którymi nie przepadam, ale napisany tak, że o dziwno zakochałam się w Hardym jednak szczególnie za naturalistyczne opisy. Poetyckie, wręcz liryczne.

Akcja powieści rozgrywa się w Anglii, w połowie XIX wieku. Młoda i piękna Betsaba Everdene dziedziczy wielką farmę, postanawia walczyć o jej utrzymanie i swą niezależność w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Trzech z nich rywalizuje o jej względy, co prowadzi do nieuchronnego konfliktu.

czwartek, 4 lutego 2016

Ogień i woda, Victoria Scott - recenzja #105

Z racji wieku, nie jestem jakąś szczególną fanką powieści typu Young Adult, czasem jednak zdarza mi się coś przeczytać. "Ogień i woda" Victorii Scott przypadkiem wpadł w moje ręce w bibliotece. Przeczytałam opis i skusił mnie pomysł na fabułę, który pachniał trochę "Igrzyskami śmierci". I choć nie czuję się znawcą w dziedzinie YA, muszę przyznać, że to całkiem przyzwoita przygodówka.

W życiu szesnastoletniej Telli Halloway, wszystko idzie nie po jej myśli. Przeprowadziła się z Bostonu do odległej Montany. Jej brat, Cody jest umierający, a lekarze nie są w stanie ustalić co mu tak naprawdę dolega. Pewnego dnia dziewczyna w swoim pokoju znajduje małe  niebieskie pudełko a w nim tajemnicze urządzenie zawierające zaproszenie do wzięcia udziału w Piekielnym Wyścigu, który prowadzi przez dżunglę, pustynię, ocean i góry. Nagrodą jest lekarstwo, które może uratować życie jej brata. W wyścigu wszyscy uczestnicy pragną wygranej, każdy chce zdobyć lekarstwo dla swoich najbliższych i wielu nie cofnie się przed niczym by zdobyć zwycięstwo. Wyprawa jest mordercza, czas ucieka, a Tella wie, że nie może zaufać nikomu, nawet członkom swojej grupy.

wtorek, 2 lutego 2016

Ostre przedmioty, Gillian Flynn- recenzja #104

Pierwsze słowa jakie mi się cisną na język po przeczytaniu powieści Gillian Flynn "Ostre przedmioty": mroczna, okrutna i bardzo niepokojąca. Najlepiej debiutancką powieść Flynn opisał Stephen King. Przepraszam, że będę mało oryginalna, ale zacytuje mistrza. "Znakomity debiut to zbyt łagodnie powiedziane. Nie czytałem tak bezlitośnie przerażającej sagi rodzinnej od czasu "Wężoskóry" Johna Harrisa (...). "Ostre przedmioty" to nie jest jakaś płytka powieść oparta na chwytliwych pomysłach ; jej groza narasta. Ostatnie trzydzieści stron czytałem czując strach, ale nie mogłem się powstrzymać by nie przewracać kartek. Gdy już zgasiłem światło, cała historia wciąż tkwiła w mojej głowie, wijąc się i sycząc niczym wąż w jamie". Ja na samo wspomnienie powieści Flynn długo będę mieć ciarki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...