"Jeden jedyny raz raz chciałbym trzymać w ręku sam promień słoneczny i pisać nim- jeden jedyny raz!" Jan Němec, w swojej powieści "Historia światła" opisał życie człowieka, który potrafił pisać światłem. Artysta, które swoje fotografie nazywał "snami o świetle i cieniu". František Drtikol, dandys z małego górniczego miasteczka, fotograf, mistrz aktów, który nigdy nie miał szczęścia do kobiet, buddysta, który wierzył w komunizm. Człowiek wielu sprzeczności, a przy tym genialny artysta i pasterz światła.
Młody František nie wiązał swojej przyszłości z fotografią, chciał zostać malarzem. Spędzając długie godziny w ciemni, gdy pracował jako asystent fotografa, uważał, że "fotografia w porównaniu z malarstwem jest taka tępa, to taka głupia służka rzeczywistości, kolorowanka dla idiotów, którzy nie mają żadnego twórczego talentu." Dopiero studia fotograficzne, które podjął w Monachium pokazały mu, że zdjęcia to nie tylko "mechaniczne odciski rzeczywistości", ale podobnie jak poezja czy malarstwo, fotografia jest sztuką.
Młody František nie wiązał swojej przyszłości z fotografią, chciał zostać malarzem. Spędzając długie godziny w ciemni, gdy pracował jako asystent fotografa, uważał, że "fotografia w porównaniu z malarstwem jest taka tępa, to taka głupia służka rzeczywistości, kolorowanka dla idiotów, którzy nie mają żadnego twórczego talentu." Dopiero studia fotograficzne, które podjął w Monachium pokazały mu, że zdjęcia to nie tylko "mechaniczne odciski rzeczywistości", ale podobnie jak poezja czy malarstwo, fotografia jest sztuką.
